piątek, 31 stycznia 2020

Czas na wagę złota


Nie jestem pewna czy początek roku to dobry pomysł, żeby pisać o zarządzaniu czasem - przecież w styczniu wydaje się nam, że mamy go całkiem sporo - cały nowy rok, czysty niezapisany kalendarz, pusta kartka, która czeka, żeby wypełnić ją wspaniałymi chwilami. Często jednak, zaraz po wygrzebaniu się z poświątecznego i poferyjnego odpoczynku pojawia się panika, wynikająca z uświadomienia sobie spiętrzonych zadań i czekających nas obowiązków. Jak nie dać się jej porwać? W jaki sposób racjonalnie spojrzeć na nasz kalendarz? I w końcu - co zrobić, jeśli mamy poczucie zagonienia już teraz? Na początek - przeczytać ten wpis! Nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może zainspiruje do przemyślenia swoich nawyków.

Etap pierwszy - jestem bardzo zapracowana i nie wiem od czego zacząć! (czyli "ogarniacze" ratujące życie)
To ten moment, kiedy jesteśmy po prostu zawaleni robotą i nie bardzo jest czas na to, żeby jakoś racjonalnie podejść do swoich zasobów czasowych. Kolokwialnie rzecz ujmując - codziennie "lecimy z taskami" do wykonania. Co wtedy? W takiej sytuacji z pomocą może nam przyjść technologia - dwie moje ukochane aplikacje do zarządzania projektami to Asana i Trello. Jeśli ich nie znacie - koniecznie zerknijcie. Trello - to bardzo prosta i darmowa apka do tworzenia zestawów list z zadaniami - głównie chodzi w nich o to, żeby tworzyć listy "do zrobienia", "w trakcie" i "zrobione" - wtedy możemy dobrze szacować postępy naszych działań. Ja czasem jednak tworzę w niej również listy zakupów "długoterminowych" (wyposażenie domu, pomysły na prezenty na święta i różne okazje) i listy książek do przeczytania, filmów do obejrzenia itd.. W tej aplikacji (zarówno w wersji na urządzenia mobilne, jak i przeglądarkowej) możemy tworzyć zespoły, przypisywać poszczególnym osobom zadania, nadawać im terminy realizacji. Asana posiada podobne możliwości, jest jednak dużo bardziej rozbudowana, ma też dodatkowe możliwości (np. tworzenie miesięcznego harmonogramu na podstawie zadań do wykonania) - niestety część w płatnej wersji.  Nie tylko technologia może nas ratować w sytuacji nawarstwienia obowiązków - moim sprawdzonym patentem od dobrych kilku lat jest prosty papierowy kalendarz dzienny - zapisuję w nim tygodniowe listy zadań do zrobienia, rozbijam je na mniejsze listy dzienne i przede wszystkim - notuję informacje o spotkaniach, wizytach, wyjazdach.

Etap drugi - chyba się nie wygrzebię (czyli może jednak warto byłoby wprowadzić jakieś zarządzanie czasem...)!
Często po napadzie aktywności i rozpaczliwych próbach "narzędziowego" opanowania naszych zadań, pojawia się refleksja, że może jednak powinniśmy zapanować nad nimi bardziej. I tu z pomocą przychodzą mi zawsze dwie mikro-metody (i jedna większa - o niej za chwilę): zasada dwóch minut i "zjedz żabę". Zasada dwóch minut, mówi o tym, że jeśli na Twojej liście zadań pojawiło się coś pilnego, a wiesz, że zrobienie tego nie zajmie więcej niż dwie minuty (i masz akurat wolne dwie minuty) - zrób to. Co więcej - zapisz to na liście zadań, zrób i skreśl od razu. Zapewniam +100 do morale i motywacji! Bardzo warto uwalniać głowę (i kalendarz) od takich drobnostek. Metoda "zjedz żabę" polega z kolei na tym, że jeśli mamy do zrobienia coś, na samą myśl o czym dostajemy gęsiej skórki, to powinniśmy to zrobić od razu, najlepiej z samego rana. Człowiek to jest w gruncie rzeczy dość racjonalna istota i potrafi odwlekać nieprzyjemne obowiązki bardzo, bardzo długo. Zjedzona żaba nie straszy, nie popędza, nie robi wyrzutów. Nie jest smaczna, ale nie powoduje niestrawności. Metoda, która pozwala na szersze spojrzenie na swoje zadania i co najważniejsze - nadawanie im priorytetów - to matryca Eisenhowera. W dużym skrócie, to bardzo proste cztery kwadraty, które pozwalają uporządkować nam zadania według dwóch kryteriów: pilności i ważności. Dzięki temu, możemy bardzo racjonalnie planować swój czas, nie tylko pod kątem deadline'ów i wyrabiania się z robotą, ale także mając na uwadze długoterminowe cele, niekoniecznie "opłacalne" tu i teraz. O tym jak korzystać z tej matrycy - między innymi w linku powyżej.

Etap trzeci - ale... ja wcale nie muszę tyle pracować! (czyli uwalniamy się uzależnienia)
Często w naszym - bardzo często podyktowanym wspaniałymi i szlachetnymi pobudkami - zabieganiu stajemy przed ścianą. Bardzo nie lubię tego słowa, ale ten moment można nazwać czymś w rodzaju wypalenia: poczucia bezsensu i skrajnego wykończenia. Jeśli te symptomy nie są Ci obce - bardzo polecam wykonać prosty test uzależnienia od rzeczy pilnych, a następnie - w zależności od uzyskanego wyniku, podjąć odpowiednie środki zaradcze. Moje osobiste doświadczenie jest takie: rezultat tego testu (silne uzależnienie!) oraz zdanie "bardzo niewielu ludzi żałuje na łożu śmierci, że spędzało za mało czasu w biurze" (chociaż dzisiaj znam ludzi, dla których wcale nie musi to być smutna prawda!), były podstawami do radykalnych przemyśleń na temat zarządzania czasem. Nie oszukujmy się - rzeczy ważne są najważniejsze. Poczucie celu i sensu są niezbędne w każdej pracy, ale trudno je osiągnąć zajmując się tylko i wyłącznie krótkoterminowymi zadaniami. Do poczucia, że panujemy nad czasem, nie wystarczą świetne narzędzia i organizacja - to może dać nam tylko i wyłącznie przemyślenie hierarchii rzeczy, którymi chcemy się zajmować.

Na  zakończenie chcę jeszcze dodać, że takie podejście do tematu pozwala się zmierzyć  z dwoma niebezpiecznymi mitami: perfekcjonizmu i robienia tego, co się kocha. Krótko?
Perfekcjonizm nie jest dobry, a zrobione jest lepsze od perfekcyjnego. Bardzo długo wmawiano nam również, że jeśli będziemy pracować nad tym, co kochamy, nie przepracujemy w życiu godziny - tymczasem prawda jest zupełnie odwrotna - jeśli udaje się nam wmówić, że kochamy swoją pracę, to często pracujemy bez przerwy. Żeby nie zapędzać się w nieco radykalne rejony związku czasu z różnymi zjawiskami społecznymi, postaram się zakończyć może i nieco trywialnie, ale bardzo prosto - pamiętaj, że Twój czas jest Twój - po prostu.


BETT Show w Londynie - fotorelacja


BETT Show w Londynie to największe na świecie targi edukacyjne prezentujące rozwiązania z zakresu technologii i rozwoju obszaru kompetencji cyfrowych w edukacji. Oczywiście, że nie mogło nas tam zabraknąć! Razem z ekipą reprezentującą projekt Centrum Mistrzostwa Informatycznego, przemierzaliśmy teren wystawy: chłonąc, obserwując, inspirując się, ale również spotykając bardzo wielu znajomych z Polski.




Rozmiar i rozmach targów są dość imponujące! Każde ze stoisk oferuje zwiedzającym coś ciekawego.



W części z nich odbywają się wykłady, warsztaty i prezentacje.





Duża część stoisk nastawiona jest na samodzielną eksplorację uczestników.


Dzielna ekipa Centrum Mistrzostwa Informatycznego


Dużym zainteresowaniem cieszą się zarówno stoiska stricte technologiczne i cyfrowe...



... jak również analogowe - w tym roku na BETT królowały klocki w różnych odmianach. Ich edukacyjny potencjał jest niewyczerpany!



Krążąc po zakamarkach BETT mogliśmy się zetknąć z nowościami...




... ale również podejrzeć jak promują się znane i lubiane przez nas narzędzia.


Choć czasowo nasza obecność na targach była ograniczona, merytorycznie wycisnęliśmy co się dało! I wszystkim oczywiście zamierzamy się dzielić z Wami. A każdemu, kto interesuje się edukacją cyfrową, udział w BETT możemy gorąco polecić. Kolejna edycja już za rok!




niedziela, 12 stycznia 2020

Karty Scratch po raz...

W nowym roku mamy dla Was nowe niespodzianki 😊😻
Przetłumaczyliśmy dla Was kolejne karty do Scratcha. Powiedzcie, że się cieszycie! :)
Ty razem prezentujemy karty pt. "Wymyśl swój świat", które pojawiły się w grudniowym newsletterze na stronie Scratch in Practice oraz Skoczną grę, dzięki której razem z uczniami stworzycie prostą grę 😊

Aby pobrać karty, kliknij linki pod grafikami.



Przypominamy, że wciąż możecie pobrać pozostałe karty Scratchowe pod tym LINKiem

sobota, 21 grudnia 2019

Osiem zasad Seymoura Paperta dla... rodziców

man, woman, and child walking together along dirt road

Seymour Papert – naukowiec, praktyk, wielki przyjaciel dzieci. Marzyciel, który mówił o tym, że wkrótce każde dziecko będzie miało dostęp do swojego własnego komputera (lata 60. XX wieku - oczywiście sporo osób się z niego śmiało...) i trzeba jak najszybciej przygotować to pokolenie na rewolucję cyfrową. Nauczyciel i mistrz Mitchela Resnicka - twórcy uwielbianego przez nas Scratcha. Na podstawie swojego głębokiego szacunku do dziecka, oraz przekonania, że nie “dostaje” ono wiedzy, ale samo ją konstruuje, stworzył osiem zasad edukacyjnego konstrukcjonizmu. 

Myśląc o nadchodzących Świętach, naszych relacjach i czasie, który sobie poświęcamy, przyszło mi do głowy, że przecież te osiem idei, to wspaniała podpowiedź dla wszystkich rodziców, którzy chcą być bliżej swojego dziecka i mądrze wspierać je w rozwoju. Choć pierwotnie odnoszą się one do nauki nowych technologii, spróbujemy na nie spojrzeć bardziej uniwersalnie.

Pierwsza zasada to uczenie się przez tworzenie. Papertowi chodziło o to, że najbardziej efektywna nauka, dokonuje się w działaniu - i w zasadzie o tym samym możemy powiedzieć, mając na myśli naszą relację z dziećmi! Ile razy przewróciliście oczami, czekając cierpliwie, aż Wasza pociecha zapnie guziki, dopasuje but do odpowiedniej nogi albo nabije na widelec zielony groszek? Ile niezbyt przyjaznych myśli przetoczyło się przez Wasze głowy, kiedy po raz setny musieliście sprzątać po pierwszych samodzielnych posiłkach, kąpielach i zabawie swojego dziecka? Jeśli wiele – to wspaniale! To znaczy, że daliście mu tę niezbędną przestrzeń do rozwoju. Tu – to tylko moja intuicja – Papert spotyka inną wielką pedagożkę - Marię Montessori, której naczelną myślą stało się hasło dziecka “pomóż mi to zrobić samemu”. Bądźmy przewodnikami, umożliwiajmy, obserwujmy, stwarzajmy warunki. Nie wyręczajmy, nie zabraniajmy samodzielności.

W drugiej zasadzie nie sposób uciec przed nowymi technologiami, brzmi ona bowiem: technologia jako tworzywo. Papertowi chodzi w niej o to, że dziecko powinno się stykać z technologią zawsze w kontekście jakiegoś innego działania. Niestety – bardzo często w relacji dziecko-technologia, są tylko te dwie strony – nie ma miejsca na twórczość, pasje, o nauce nie wspominając. Bardzo często to my, jako rodzice, prezentujemy technologię głównie jako źródło rozrywki, jako rzecz atrakcyjną samą w sobie (i niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy się tym nie ratował...). Warto jednak – bez oceniania i wyrzutów sumienia – nawet w sytuacjach, w których technologia nas ratuje (a nie zna takich tylko ten, kto nie musiał robić dwulatce nebulizacji...) - pokazywać, że to tylko narzędzie: do tego, żeby stworzyć rysunek, film, żeby dowiedzieć się czegoś o tym samochodzie, o którym dziecko opowiada od tygodnia, o dziobaku, który od wczoraj jest jego ulubionym zwierzęciem i tak dalej. I najważniejsze - w pierwszych kontaktach - bądźmy razem, pokazujmy, że my też używamy technologii jako narzędzia: kalendarza, notatnika, latarki, mapy...

 Zasada trzecia może powodować palpitacje serca, ponieważ Papert mówi w niej o ostrej zabawie - mając na myśli to, że zadania jakie dajemy naszym dzieciom nie powinny być zbyt łatwe - musi w nich być wyzwanie. Jak w edukacji, tak i w życiu. Choć pewnie każdy rodzic poczuł nagły przypływ adrenaliny widząc swoje dziecko na drabinie, jestem pewna, że pod spodem była cała masa dumy i przekonania, że dziecko sobie poradzi. W tej zasadzie chodzi też o to, żeby zwracać uwagę na to, czy dziecko ma satysfakcję z podejmowanych przez siebie aktywności. Być może ten kurs wspinaczkowy nie jest już żadną zabawą, tylko ostrym, wyczerpującym treningiem? Może te zabawki, które miesiąc temu wciągały dziecko na długie minuty, już nie stanowią dla niego żadnej zagadki? Obserwujmy i spróbujmy dawać to, co jest wyzwaniem, ale cieszy i motywuje. No i oczywiście - w granicach rozsądku - pozwólmy czasem podjąć naszemu dziecku ryzyko.

Papert, w swojej czwartej idei, nakłania do tego aby uczyć jak się uczyć. W edukacyjnym kontekście oznacza to przede wszystkim spojrzenie dziecka na swoją własną ścieżkę zdobywania wiedzy i wzięcie odpowiedzialności za ten proces. Oczywiście - o takim działaniu możemy mówić dopiero w pewnym wieku, jednak ta zasada pokazuje, że warto spoglądać z własnym dzieckiem trochę “z góry”, na to co je spotyka – i nie dotyczy to tylko nauki! Warto rozmawiać o tym, jak dziecko przeżywa różne sytuacje, co jest dla niego ważne, trudne, motywujące, zniechęcające. Dzieci – wbrew temu co się czasem wydaje nam - dorosłym, mają dość rozbudowaną samoświadomość. Często niestety tłamsimy ją, wmawiając im jak się czują, czy są głodne, czy im zimno... Uczmy nasze dzieci, jak samodzielnie się uczyć - nie tylko w szkole.

Daj sobie czas – tak brzmi piąta zasada i według Paperta oznacza po prostu umiejętność oszacowania ile czasu będziemy potrzebować na daną aktywność – z ważnym zastrzeżeniem – żeby nie pędzić na siłę. Pewnie większość z Was doskonale zna tę sytuację – jest rano, wszyscy są średnio wyspani, średnio spakowani, średnio ubrani i średnio po śniadaniu, a zegar nieubłaganie tyka i trzeba wychodzić natychmiast. Choć z edukacyjnym wymiarem dawania sobie czasu łączy się to bardzo luźno – warto mieć na uwadze wartość „zwolnienia”. Oczywiście, kiedy musimy dotrzeć gdzieś na określoną godzinę, to bardzo trudne – ale jest pewnie sporo miejsc, gdzie nasz pośpiech bywa na wyrost. Dawanie czasu, to też nie przyśpieszanie niczego w rozwoju dziecka – często patrzymy – zwłaszcza na te bardzo małe – i marzymy sobie: kiedy zacznie mówić, kiedy zacznie chodzić? Potem pewnie: kiedy zacznie samodzielnie zasypiać, sprzątać, gotować? Warto dać czas, pozwolić sobie czekać, pozwolić dojrzewać, rozwijać się – we własnym tempie. 

Szósta zasada – choć w dzisiejszych czasach pewnie niezbyt popularna – dla mnie chyba jedna z najważniejszych, brzmi: nie ma sukcesu bez niepowodzeń. Jest tutaj kilka wątków – po pierwsze ten bardzo oczywisty – nauczenie naszego dziecka, że rzeczy duże, prawdziwie satysfakcjonujące, nigdy nie przychodzą do nas ot, tak. Nauka jazdy na rowerze okupiona jest przeważnie wieloma siniakami – i nie znam dziecka, które wsiadłoby na rower i po prostu od razu pojechało przed siebie. Po drugie – możemy uczyć nasze dzieci, że nie tylko sukcesy są w życiu ważnymi lekcjami. Że równie ważne, a może nawet ważniejsze – są porażki. Nauczyć dziecko, że porażka nie musi wiązać się z karą, wyrzutami sumienia i smutkiem. Po trzecie – to, co wypływa z tej lekcji, to wyzbycie się lęku przed porażkami. Dzięki temu nasze dzieci mogą być bardziej pewne siebie, podejmować więcej wyzwań, kierować się swoim własnym wewnętrznym głosem, a nie kalkulacją, co pomoże uniknąć kary i zdobyć nagrodę.

Zasada siódma - praktykuj sam, co zalecasz uczniom - łączy się przede wszystkim z autentycznością. Bycie prawdziwym jest po prostu ważne - bez względu na to, o jakim kontekście i roli społecznej mówimy. Autentyczny rodzic, to ten, który nie musi mówić dziecku “a teraz powiedz: dziękuję, przepraszam” - bo sam dziękuje i przeprasza. Dzieci szybciej niż ktokolwiek wyłapują nasze maski, to, że mówimy w trzeciej osobie i chowamy się za frazesami. Warto w tym kontekście przemyśleć, czy zawsze jesteśmy sobą przy naszych dzieciach i czy im również na to pozwalamy. 

Ostatnia zasada jest bardzo ściśle związana z technologią i brzmi: najważniejszym celem jest posługiwanie się technologią cyfrową do uczenia się teraz - ale myślę, że ją również możemy potraktować nieco bardziej uniwersalnie. Po pierwsze - pomyślmy czym jest nasze “teraz” - czy faktycznie jesteśmy w nim obecni? Czy będąc z dzieckiem (i nie tylko, może również z sobą samymi) jesteśmy skupieni na tym, co się wydarza? Może jesteś jeszcze w pracy i zastanawiasz się, co mogłaś odpowiedzieć szefowej? A może właśnie Twoje myśli poszły sobie już do jutra i myślisz o tym, jak powiedzieć współpracownikom o trudnościach w projekcie. Kolejny raz pozwolę sobie podkreślić - to się zdarza każdemu! Warto jednak mieć w głowie hasło “teraz” i będąc - zwłaszcza - z dzieckiem, powtarzać sobie je jak mantrę. 

We wszystkich pracach Paperta nauczyciel to ktoś, kto stwarza dziecku wspaniałe, przyjazne warunki do rozwoju, na pierwszym miejscu stawiając szacunek do ucznia oraz uznając jego autonomię. W takiej szkole dziecko może rozwijać skrzydła: z pasją poznawać świat, bez lęku sięgać po wyzwania. Myślę, że wczytując się w idee tego wielkiego pedagoga i metodyka – do czego mam nadzieję trochę Was zainspirował ten tekst - możemy zacząć tworzyć tę przestrzeń i takie warunki już od najmłodszych lat, w naszych domach. 

Źródło grafiki: unsplash.com

MEMIC czyli Model Edukacji Medialnej i Cyfrowej

person using laptop

MEMIC czyli Model Edukacji Medialnej i Cyfrowej to narzędzie dla nauczycieli i nauczycielek, którzy chcą rozwijać kompetencje medialnej i cyfrowe swoje i swoich uczniów i uczennic. Narzędzie to efekt wielomiesięcznej pracy kilku organizacji: Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Fundacji Szkoła z Klasą, Polskiego Komitetu ds. Unesco, Filmoteki Narodowej-Instytutu Audiowizualnego, Fundacji Nowoczesna Polska oraz Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog.


wtorek, 17 grudnia 2019

Jak działają komputery?

Jak działają komputery? Oto jest pytanie! Zwłaszcza dla młodszych użytkowników. W czasach kiedy komputerem domowym jest laptop nikt tak naprawdę nie ma potrzeby zaglądania do środka. Minęły już czasy kiedy to nasz pecet stawał się za wolny i rozkręcaliśmy go żeby dodać RAMu, zmienić dysk, bo ten kupiony przed dwoma laty stawał się za mały. WYchodziły nowe gry, tak więc pojawiała się potrzeba zmiany karty graficznej itd. Dziś dostajemy kompletny sprzęt i jeśli się zdezaktualizuje, albo zanosimy go do serwisu albo inwestujemy w coś lepszego.
Skąd więc dzieciaki mają wiedzieć, co tak naprawdę mieści się w środku. Co odpowiada za to że jest szybki i wydajny? Czym jest dysk, RAM, płyta główna i procesor?
A czy zadaliście kiedyś dzieciom pytanie: jak myślicie, jak pracują komputery, jak wygląda ta praca, czy mieszkają tam jakieś krasnoludki, które włączając odpowiednie przyciski, zmieniają kolory na naszym ekranie? No właśnie!
Niedawno znalazłam na anglojęzycznej stronie Hello Ruby http://www.helloruby.com/play/11 pomysł na lekcję w mojej klasie. Przerobiłam kartę pracy i zaprezentowałam moim uczniom.
A tak wyglądały efekty pracy moich pierwszoklasistów






Oczywiście to tylko niektóre z nich. Pomysłów na to jak widzą pracę komputera w środku było więcej. Niektórzy rysowali dwa razy!!! ;-)
A potem zrobiliśmy swój własny komputer! Skorzystaliśmy również z materiałów ze strony Hello Ruby http://www.helloruby.com/pl Szablon do druku znajdziecie tu https://s3.amazonaws.com/helloruby.com/PL/Moj+pierwszy+komputer.pdf

A tutaj karta do druku z szablonem komputera https://drive.google.com/file/d/0B03ZlEOjN-UIR3E4R0lpSWJZTTQ/view




Autorka: Apan@ski
Artykuł pojawił się również na blogu: http://maliprogramisci.blogspot.com/ 


sobota, 23 listopada 2019

Dialog z ekologią i projektowaniem




Kryzys klimatyczny, morze śmieci, smog – to tylko kilka zagadnień, które rozgrzewają do czerwoności opinię publiczną i wywołują masę emocji – od złości, po strach i bezradność. Aktywiści i aktywistki ekologiczne urządzają protesty, wyznawcy i wyznawczynie zero waste minimalizują konsumpcję, a producenci i przedsiębiorcy? Mogłoby się wydawać, że nie robią nic ważnego w powyższych tematach, a jednak to właśnie dzięki zmianie ich myślenia, świat może odsunąć się od widma katastrofy.
Gospodarka obiegu zamkniętego, to pojęcie, które już kilka lat temu pojawiło się w oficjalnych unijnych dokumentach. Według Wikipedii to “regeneracyjny system gospodarczy, w którym minimalizuje się zużycie surowców i wielkość odpadów oraz emisję i utraty energii poprzez tworzenie zamkniętej pętli procesów, w których odpady z jednych procesów są wykorzystywane jako surowce dla innych, co maksymalnie zmniejsza ilość odpadów produkcyjnych.” Taką gospodarkę przeciwstawia się klasycznemu modelowi, który polega na wyprodukowaniu rzeczy, jej zużyciu, a następnie wyrzuceniu.

Żeby przełamać ten liniowy schemat, potrzebne są nie tylko chęci i ideały, ale także całkowite przeprojektowanie naszego podejścia do używania różnych dóbr: jedzenia, ubrań, elektroniki itd.. Tutaj z pomocą przychodzi circular design czyli projektowanie nastawione na zminimalizowanie odpadów. Przykład? Firma odzieżowa, której można wysłać swoją zniszczoną kurtkę zimową do naprawy. Albo tworzenie opakowań z grzybni hodowanej na odpadkach spożywczych. Systemy polegające na wypożyczaniu różnych rzeczy, zamiast ich kupowaniu - można by wymieniać jeszcze sporo przykładów.

Jeśli śledzisz działania Cyfrowego Dialogu nie od dzisiaj, wiesz, że już nieraz mówiliśmy o projektowaniu, głównie w kontekście programowania, ale nie tylko. Wierzymy, że wykorzystanie metod projektowych w edukacji jest ważne, potrzebne i niesie ze sobą wiele dodanych wartości. Choć Twoi uczniowie i uczennice może jeszcze nie mają bezpośredniego wpływu na wielkie koncerny produkcyjne - są już konsumentami i konsumentkami – i ich konsumencką świadomość warto rozwijać - właśnie za pomocą wykorzystania w pracy elementów circular design.

Od czego zacząć? Bardzo trywialnie – od badań i rozmów na temat tego, co i jak używamy. Uczniowie i uczennice podzieleni na grupy mogą losować różne przedmioty, a następnie zastanawiać się (i sprawdzać online!) - różne fakty na temat danego przedmiotu: z czego jest zrobione? jakich materiałów? jak wygląda (z)użycie i ile trwa? ile lat będzie się rozkładać? jak wyglądała produkcja? co można z tego zrobić? jak można ponownie wykorzystać? Choć pytania wydają się trywialne, wielu z nas zupełnie nie zastanawia się takimi kwestiami, robiąc choćby codzienne zakupy żywnościowe. Następnym krokiem jest poznanie kilku “cyrkularnych” strategii, dzięki którym można zaprojektować daną rzecz, w taki sposób, żeby nie trzeba było zużywać na nią nowych surowców i żeby jej zużycie nie generowało odpadów. Należą do nich: tworzenie usługi zamiast produktu, wykorzystywanie internetu rzeczy i sztucznej inteligencji, wydłużanie życia produktu, wybór “inteligentnych” materiałów, tworzenie zamkniętych pętli produkcyjnych i produkcje modułowe.

Ostatnim etapem pracy, jest przeprojektowanie danego produktu - może to być ten sam, nad którym uczniowie i uczennice zastanawiali się na samym początku, za pomocą jednej lub kilku strategii, w taki sposób, żeby jego produkcja i zużycie spełniały wymogi gospodarki obiegu zamkniętego. Ten proces zaczynamy od odpowiedzenia sobie na pytanie jakie są funkcjonalne i emocjonalne wymogi i aspekty danego produktu (np. aspektem funkcjonalnym samochodu może być jest możliwość przemieszczania się, a emocjonalnym – zaznaczenie swojego statusu społecznego). Następnie w burzy mózgów uczniowie i uczennice mogą zastanowić się, czy dany przedmiot może w inny – bardziej “cyrkularny” sposób spełniać wspomniane wymogi. Kolejnymi krokami są: szkice projektów,

uzasadnienie ich “cyrkularności”, zastanowienie się nad ekonomicznymi i praktycznymi korzyściami dla przyszłych użytkowników, a w końcu doprecyzowanie informacji o potrzebnych partnerstwach, zasobach i wiedzy.

Choć całe przedsięwzięcie może wydawać się skomplikowane, wcale takie nie jest. Młodzież, z którą realizowałam warsztaty oparte na tej metodzie, poradziła sobie doskonale: od wyszukiwania informacji o produktach w internecie, po zrozumienie “cyrkularnych” strategii, aż po wymyślanie nowych sposobów na produkowanie i używanie dobrze nam znanych rzeczy (w naszym przypadku - ryż, smartfon, balsam do ciała, kurtka dziecięca).

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat samej metody i znaleźć dokładne opisy warsztatów i ćwiczeń - odwiedź stronę https://www.circulardesignguide.com/ - nawet jeśli nie znasz języka angielskiego perfekcyjnie, translator google i opis działania z tego artykułu, wystarczą żeby skorzystać z zamieszczonych na niej materiałów. Jeśli chcesz poczytać więcej o gospodarce obiegu zamkniętego, poczytaj materiały na stronie WWF (czytelne infografiki!): https://www.wwf.pl/ekonsumpcja/gospodarka-o-obiegu-zamknietym, spójrz na materiały o wytycznych Komisji Europejskiej: https://www2.deloitte.com/pl/pl/pages/zarzadzania-procesami-i-strategiczne/articles/sustainability-insights/czym-jest-gospodarka-o-obiegu-zamknietym.html lub zapoznaj się z dobrymi praktykami, na przykład firmy Nike: https://www.nikecirculardesign.com/

A w szkole? Takie zajęcia możesz zrealizować z uczniami i uczennicami na różnych poziomach edukacyjnych (może poza edukacją wczesnoszkolną), w ramach różnych zajęć - w zależności od tego, na jakim aspekcie się skupisz: przyroda, chemia, wiedza o społeczeństwie, podstawy przedsiębiorczości, informatyka, lekcja wychowawcza, czy w końcu przedmioty zawodowe. Możesz tę metodę wykorzystać przy realizowanych przez siebie projektach ekologicznych. Drąż, rozmawiaj, rozwijaj. Jestem pewna, że nasza planeta potrzebuje aktywistów i aktywistek, ale z drugiej strony wiem, że jeszcze bardziej potrzebuje drobnych codziennych i mądrych kroków, Dialog z ekologią i projektowaniem. 

Autorka: Anna Krawczyk

sobota, 31 sierpnia 2019

Zanim czyli raz jeszcze o Design Thinking

Czy dzieci mogą projektować sprzęt medyczny ratujący życie w sytuacjach kryzysowych? Czy mogą mieć decydujący głos przy planowaniu parku szkolnego lub urządzaniu miejskiego kąpieliska? Czy możemy włączyć je w podejmowanie decyzji o tym, jak będzie wyglądać nasz kolejny klasowy projekt. Odpowiedź na wszystkie te pytania, to zdecydowane TAK! Żeby jednak było to możliwe, musimy siebie samych i naszych podopiecznych, wyposażyć w odpowiednie narzędzia. Tak właśnie myślę o design thinking - jako o narzędziu do myślenia.



Porządkowanie procesów, jakie zachodzą w naszych mózgach jest procesem, który trwa całe życie - uczymy się patrzeć, mówić, rozumieć, wnioskować podejmować decyzje i wielu, wielu innych rzeczy. Choć to wszystko dzieje się ot tak, po prostu, w miarę jak dojrzewa nasz umysł, wiemy przecież, że można ten proces wspomagać. Myślenie projektowe - czyli desgin thinking - w każdym wieku uczy: empatii, innowacyjności, otwartości, uważności i współpracy. Z ogromną dumą, ale też pewną dozą nieśmiałości, oddaję w Wasze ręce ten niewielki poradnik - efekt projektu Zaprogramuj Przyszłość, ale przede wszystkim - owoc mojej praktyki, długich godzin lektur i jeszcze dłuższych przemyśleń. 

Czy znajdują się w nim gotowe scenariusze? I tak, i nie - na pewno każdy znajdzie w nim wskazówki, jak zacząć i rozwijać przygodę z myśleniem projektowym. Czy są w nim krok po kroku opisane duże projekty? Nie - myślałam przede wszystkim o tych, którzy z różnych względów nie sięgnęli jeszcze po tę metodę lub znają ją, ale ciągle szukają nowości w tym obszarze. Czy dzięki “Zanim” będziecie mogli włączać elementy design thinking do swoich codziennych zajęć z uczniami? Mam ogromną nadzieję, że tak! Specjalnie w tym celu publikacja zawiera odniesienia do podstawy programowej. Dobrym uzupełnieniem lektury, będzie zajrzenie do nagrań z webinarów poświęconych właśnie myśleniu projektowemu na kanale Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog (https://www.youtube.com/watch?v=10YixXTV05g&list=PLEZ0bWmrqV-kG7dGg0RFz5e1WueqxHotD).


Owocnych i radosnych działań! 

LINK do publikacji

Autorka: Anna Krawczyk

czwartek, 8 sierpnia 2019

Od diody do robota, czyli STEAMowe lekcje dla każdego


Zapewne spotkaliście się ze słowem STEAM i być może nawet wiecie, co ono oznacza (jeśli nie, zajrzyj trochę niżej), ale czy organizowaliście kiedykolwiek zajęcia STEAMowe ze swoimi uczniami? Niektórzy pewnie tak, zwłaszcza ci, którzy pracują ze starszyzną... tzn. z uczniami powyżej 10 roku życia ;-)
A czy STEAM można wdrożyć w klasach 1-3? Oczywiście, że tak. Jak to możliwe? ABy odpowiedzieć na to pytanie musimy najpierw wyjaśnić owy skrót.
STEAM to skrót. Skrót pochodzi od pierwszych liter angielskich wyrazów
Science - Nauka
Technology - Technologia
Engineering - Inżynieria
Art - Sztuka
Math - Matematyka

Jak już możecie się domyślić zajęcia STEAMowe, to zajęcia łączące w sobie wyżej wymienione dziedziny nauki. Nie wszystkie na raz choć dobrze jeśli tak się dzieje. Dlatego kiedy przeczytałam pierwszy raz o STEAMie pomyślałam, że skoro 1 etap edukacyjny czyli edukacja wczesnoszkolna z założenia integruje treści, to dlaczego nie wprowadzić tam zajęć STEAMowych :)

Zajęcia STEAMowe w klasach 1-3 nie będą zajęciami w pełnym tego słowa znaczeniu ponieważ możliwości psychofizyczne naszych uczniów niekiedy nie pozwolą na zorganizowanie procesu badawczo-konstrukcyjnego z elementami obliczeniowymi itd. Ale elementy tych zajęć z pewnością dadzą się wprowadzić juz na tym etapie.

Przede wszystkim chodzi o zaciekawienie, pobudzenie uczniów do aktywności myślowej, nauki wyciągania wniosków, zadawania pytań, sprawdzania swoich przypuszczeń. To są wartości, które przydadzą się im nie tylko na zajęciach STEAMowych w kolejnych latach, ale również w zwykłej codziennej egzystencji.

W publikacji, którą Wam prezentujemy, autorka Joanna Apanasewicz, zamieściła wiele przydatnych informacji o tym jak zacząć przygodę ze STEAMem. Jak zorganizować w szkole Makerspace, jakie przedmioty będą potrzebne, aby takie zajęcia mogły się odbyć. I uwaga! Do zajęć STEAMowych wcale nie są potrzebne drogie sprzęty!!! Czasem wystarczy to, co mamy pod ręką.
Znajdziecie tu kilka propozycji zajęć a także źródła inspiracji do kolejnych działań.
Publikacja jest opatrzona licencją Creative Commons Uznanie autorstwa–Na tych samych 

warunkach 4.0 Międzynarodowe (CC BY-SA 4.0)






Publikacja do pobrania pod tym LINKiem




sobota, 8 czerwca 2019

Micro:bit rusza do akcji

Czy znacie płytki micro:bit? Pisaliśmy o nich jakiś czas temu. Artykuł znajdziesz pod tym LINKIEM
Dziś wracamy do Was z micro:bitami, bo wierzymy, że jest w nich potencjał. Poza tym stają się coraz bardziej popularne. Wraz z pojawieniem się Scratcha 3.0 otrzymaliśmy możliwość programowania micro:bita przy jego pomocy.



Aby zaprogramować micro:bita w Scratchu musimy najpierw pobrać i zainstalować program Scratch Link



Następnie należy pobrać plik HEX i zainstalować go na micro:bicie.



Teraz Twój micro:bit jest gotowy do działania!

Platforma code.org w ramach godziny kodowania wydała zestaw kart do programowania micro:bita w Scratchu. Przetłumaczyliśmy je dla Was, bo doświadczenie mówi nam, że dzieciaki lubią z nimi pracować.

Karty, dzięki którym zrobisz stoper pobierz stąd LINK 
Karty, które pomogą sprawić, że Twój micro:bit będzie rysował, pobierz stąd LINK
Tańczącego micro:bita zrobisz dzięki tym kartom LINK



© Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog 2019. Obsługiwane przez usługę Blogger.