czwartek, 22 marca 2018

Historyczne kodowanie

Programowanie uczy kreatywności, logicznego myślenia, rozwiązywania problemów, korygowania błędnych decyzji i wytrwałości.
Na podstawie naszych wieloletnich obserwacji i  doświadczenia uważamy, że umiejętność programowania przynosi wiele korzyści nie tylko uczniom w normie intelektualnej,  ale także, a może nawet w szczególności, uczniom niepełnosprawnym. 
Dlaczego? Skąd ta teza? 

Programowanie wiąże się z logicznym myśleniem, orientacją przestrzenną i praktycznymi umiejętnościami rozwiązywania problemów, a przecież właśnie te obszary są tak ważne do ćwiczenia  u naszych uczniów z dużymi deficytami. 

Nauka programowania wyposaża dzieci w ważne umiejętności życiowe, takie jak planowanie, przewidywanie tego co się wydarzy, poza tym rozwija kompetencje społeczne, uczy zasad dobrej współpracy, efektywnego rozwiązywania zadań w grupie, wdraża do samooceny. 

Jak zatem zaplanować proces edukacyjno-terapeutyczny, aby praca, zaangażowanie i kreatywność  uczniów przyniosły zamierzone efekty?

Tym razem proponujemy kilka sprawdzonych pomysłów na programowanie na lekcji historii: na naukę chronologii, umiejscowienia wydarzeń w czasie i utrwalanie znaków rzymskich. 
Na lekcjach historii dzieciom z zespołem Aspergera duże trudności sprawia zapamiętanie faktów historycznych i określanie ich związków przyczynowo-skutkowych. Należy więc tak zaplanować zajęcia, aby dziecko jak najczęściej powtarzało i utrwalało wiedzę. 

Jak to zrobić, by nie zanudzić i nie zniechęcić ucznia? 

Warto tworzyć osie czasu z tras dla robotów, wplatając w nie ułożone w porządku chronologicznym wydarzenia historyczne i graficzne kody. Roboty takie jak Dash dodatkowo motywują dzieci i sprawiają, że zajęcia są nie tylko atrakcyjne, ale również bardziej efektywne. Przykładem takich zajęć jest lekcja historii, podczas której utrwalano zagadnienia związane z I wojną światową. W jaki sposób? Najpierw  ułożono labirynt, w którym w kolejności chronologicznej umieszczone zostały klocki z najważniejszymi zagadnieniami dotyczącymi  I wojny światowej. Następnie nagrane zostały dodatkowe wyjaśnienia do wydarzeń na 8 ścieżkach dźwiękowych robota. Sterując Dashem, uczniowie musieli pokonać labirynt, zatrzymując się przy kolejnych wydarzeniach, następnie uruchomić robota, który wyjaśniał ich znaczenie. Do zbudowania labiryntu wykorzystano klocki dołączone do maty Mistrzów Kodowania. 

Labirynt taki można również wykleić używając taśmy malarskiej, która jest niedroga i nie niszczy podłóg. Tego typu zajęcia sprawdzą się na wielu lekcjach historii, pomagając utrwalić i uporządkować wiedzę uczniów na dowolny temat.  

Dzieci starszych klas szkoły podstawowej realizują ogólnopolski  program Fundacji Orange  #SuperKoderzy. Dlatego podczas zajęć uczyliśmy chronologii, która jest elementem realizowanej przez nas ścieżki historycznej "Poszukiwacze skarbów". Na macie Mistrzowie Kodowania uczniowie kodowali znaki rzymskie, daty  i porządkowali wydarzenia na osi czasu, umiejscawiali i nazywali kolejno poszczególne wieki.


Następnie  nasi mali koderzy przyporządkowywali wydarzenia historyczne do poszczególnych dat i wieków. Pomogły nam w tym kolorowe kręgle i etykiety. Uczniowie kodowali także za pomocą klocków ruchu trasę do poszczególnych, wylosowanych przez kostkę dat i wieków. Układali ponadto własne kody za pomocą kolorowych piłeczek, które oznaczały poszczególne wieki.
Mata została również wykorzystana  do utrwalenia wydarzeń historycznych z dziejów XVII-wiecznej Polski. Tym razem była to mała plansza, którą otrzymał każdy uczeń. Na czerwonym papierze wydrukowałyśmy daty ważnych wydarzeń, wycięte kartoniki dzieci umieściły na kratownicy w dowolnych miejscach. Następnie na przygotowanej karcie pracy musieli zakodować każde wydarzenie za pomocą strzałek  w taki sposób, aby dotrzeć z punktu start do odpowiedniej daty.

Po zakodowaniu trasy  uczniowie zamieniali się miejscami i odkodowywali drogę zapisaną przez   sąsiada, z ławki,  sprawdzając poprawność kodu oraz dopisując  datę na karcie pracy. 


Zaproponowane przez nas zajęcia to doskonały sposóba na zaangażowanie  i zaktywizowanie całej klasy. Wprowadzając elementy kodowania na lekcjach historii z dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną sprawimy, że  niełatwe treści historyczne  zostaną  bardzo szybko  zapamiętane.    
 Z perspektywy czasu możemy jednoznacznie stwierdzić, że zabawa w kodowanie okazała się nie tylko bardzo dobrym sposobem na  przekazywanie dzieciom wiedzy, ale również świetną zabawą.

Autorki: Zyta Czechowska i Jolanta Majkowska, trenerki Mistrzów Kodowania

Share:

wtorek, 20 marca 2018

Kodowanie w terapii pedagogicznej

Od kilku lat w obszarze moich zainteresowań poza edukacją wczesnoszkolną znajduje się terapia pedagogiczna, zatem gdy w ramach zajęć dydaktycznych rozpoczęłam wdrażanie elementów programowania, to niejako naturalnym elementem stało się, że również podczas zajęć terapeutycznych zaczęłam wykorzystywać wspomniane treści. W tym roku postanowiłam opisać, dlaczego właśnie w terapii pedagogicznej warto szczególnie wykorzystywać kodowanie. Rozważania te stały się tematem mojej pracy dyplomowej, której zarys pragnę przedstawić. 
W ostatnich latach specyficzne potrzeby edukacyjne uczniów stają się bardziej powszechne, a w obecnych czasach z wyzwaniami wynikającymi z tego faktu najczęściej mierzy się szkoła. Ponadto już nasi najmłodsi uczniowie doskonale odnajdują się w świecie nowoczesnych technologii, bywa jednak, że edukacyjny potencjał tych narzędzi jest marnowany.
Uważam, że świat technologii z którym stykają się współczesne dzieci, kryje wiele pozytywnych, jak i negatywnych właściwości. To w rękach dorosłego leży nadawanie temu światu prawidłowego kontekstu, tak aby uczeń wiedział, jak prawidłowo i bezpiecznie się po nim poruszać, widząc w nim przestrzeń swojej przyszłości. 
Od kilku lat zauważyć można wzrastające zapotrzebowanie na zajęcia o takim charakterze. Moje kilkuletnie doświadczenie w pracy terapeuty pedagogicznej pozwoliło na wypróbowanie różnych form pracy z uczniami tak, aby na zajęcia przychodzili z przyjemnością, nie traktując ich jako formy kary za słabsze wyniki w nauce, ale właśnie jako formę wyróżnienia. Bardzo często bowiem powyższe zaburzenia mocno przekładają się na emocjonalne i społeczne funkcjonowanie ucznia, a tym samym na obniżenie jego możliwości odbiorczych i samooceny, co nie jest bez znaczenia w planowaniu procesu terapeutycznego. 
Według współczesnych badań oraz źródeł m.in. Wired Magazine, czytanie i pisanie kodu to nowa umiejętność czytania i pisania. Kodowanie w klasie może być zatem uznane za sposób na pokonywanie cyfrowej przepaści. Sylvia Duckworth, zajmująca się m.in. rysowaniem map myśli w jednej ze swoich grafik z wykładu Braina Aspinalla, w skrócie przedstawiła 10 głównych powodów, dla których warto uczyć kodowania. 

Założenia można przedstawić w wolnym tłumaczeniu w następujący sposób:
1. Programowanie pozwala uczniowi na tworzenie treści, a nie jedynie korzystanie z gotowego wytworu.
2. Programowanie daje uczniowi narzędzia do wyrażania się na różne sposoby.
3. Programowanie uczy budowania opowieści wyrażanych przez animacje i gry. 
4. Programowanie daje przestrzeń do podejmowania wyzwań, ryzykowania w bezpiecznych warunkach. 
5. Programowanie buduje poczucie pewności siebie.
6. Programowanie wspiera naukę matematyki.
7. Programowanie uczy rozwiązywania problemów, ale także krytycznego i analitycznego sposoby myślenia.
8. Programowanie jest nowym rodzajem języka i jego znajomość będzie niezwykle przydatna w wielu zawodach przyszłości.
9. Programowanie doskonali umiejętność pracy w zespole, polegającej na efektywnej współpracy.
10. Programowanie może pomóc ludzkości.
Pozytywy wynikające z wdrażania elementów programowania dostrzegło także Ministerstwo Edukacji Narodowej, które w nowej podstawie programowej przewidziało powyższą tematykę. Akcent położono na odkrywanie różnych sposobów rozwiązywania problemów, rozwijanie myślenia komputacyjnego opartego m.in. na formułowaniu problemów, zbieraniu danych, tworzeniu schematów, tworzeniu algorytmów oraz logicznym myśleniu. 
Nie powinno zatem dziwić, że wdrażanie elementów kodowania podczas zajęć terapeutycznych może stanowić dla uczniów ciekawy obszar do rozwoju, szczególnie biorąc pod uwagę, że w tradycyjnych schematach edukacyjnych nie zawsze się odnajdują. 
Mając na uwadze zindywidualizowany proces terapeutyczny, który ma polegać na usprawnianiu zaburzonych funkcji przy jednoczesnym wzmocnieniu funkcji prawidłowych, kodowanie, a także nowoczesne technologie, stają się idealną przestrzenią do rozwoju. Należy w tym miejscu zauważyć, że nie mam na myśli jedynie programowania online, lecz także szereg aktywności offline, które jednocześnie usprawnią zaburzone funkcje.
Należy pamiętać, że praca z uczniem z SPE to droga pełna wyzwań. Kodowanie będzie ciekawą propozycją zarówno dla uczniów mających trudności, ale również dla tych, mających szczególne zdolności. Daje doskonałe możliwości do indywidualizacji pracy, pozwala na pracę w tempie dogodnym dla ucznia. A atrakcyjna forma niweluje napięcia.
Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że właśnie w ramach zajęć terapeutycznych warto postawić swoje pierwsze kroki w kodowaniu jest to, że na tych zajęciach grupy są stosunkowo małe, co pozwala na dobrą kontrolę procesu, a także stwarzanie sprzyjających uczniowi sytuacji zadaniowych.
Podczas swojej pracy modyfikuję znane i popularne pomysły, np. w grze „Mucha” stosuję dodatkowe warianty kolorystyczne z przypisanymi warunkami. Doskonalimy tym samym koncentrację i percepcje wzrokową.
Na znanej karcie ze współrzędnymi rysujemy z dziećmi krzyżówki. Ponadto stwarza to możliwość do konstruowania przez uczniów definicji.
Gra Cody Roby stanowi świetną bazę do nowych zadań utrwalających m.in. materiał literowy lub sprawność rachunkową.
Zabawy z kubeczkami nie tylko usprawniają motorykę, ale także uczą myślenia strategicznego i wprowadzają dzieci w świat warunków.

Doskonale rozwijają percepcję wzrokową wszystkie ćwiczenia, które wymagają od ucznia zapamiętania pewnej sekwencji np. ułożenia kubeczków, patyczków itp. a następnie odzwierciedlenia wzoru. 
Nawet praca na popularnych książkach dziecięcych o słoniu Elmerze posłużyć może za wprowadzanie najmłodszych w świat rytmów i analogii.


W moim odczuciu jednak kluczowym aspektem jest to, że programowanie uczy „oswajania się” z błędem. Pokazuje, że jest on naturalnym czynnikiem, który prowadzi do poszerzenia wiedzy, zachęca do poszukiwań. 


Pozwólmy zatem naszym uczniom eksplorować, poszukiwać, doświadczać. Wzmacniajmy ich, aby nie zrażali się porażką i uczyli się wyciągać z niej wnioski.
Pozwalajmy dzieciom na samodzielność, na odszukiwanie własnych dróg rozwiązań, na odkrywanie swoich mocnych stron tak, by chcieli działać.

Błędy należy pokochać, bo dzięki nim powstaje coś wielkiego. 

Jak powiedział Napoleon Bonaparte:

Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi.” 

Autorka: Teresa Smoleń, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej nr 111 im. Wojska Polskiego w Krakowie, trenerka Mistrzów Kodowania
Share:

środa, 14 marca 2018

Kodowanie na ścianie – czyli jak nie udało się wspiąć na K2 ekipie narodowej, a nam tak.

Każdy ma swój Everest. To stwierdzenie powinno przyświecać chyba każdemu człowiekowi. Pomysł na zorganizowanie zajęć z kodowania na ściance wspinaczkowej chodził mi po głowie od dawna. Wspinaczka jest jedną z moich pasji i staram się zarażać nią wszystkich, począwszy od własnej rodziny, a  na założeniu sekcji wspinaczkowej skończywszy. Nie będę się skupiać na zaletach, jakie przynosi ten sport, ale na tym jak połączyć wspinaczkę z kodowaniem. 

Na początku pojawiało się sporo wątpliwości, no bo jak - zaraz pojawi się fala hejtu, co on znowu wymyślił, dzieci trzeba wozić i po nie przyjeżdżać, zamiast się uczyć, to się bawią i to jeszcze jest bardzo niebezpieczne itp., itd.

Jednak w miarę zastanawiania się, jak mają wyglądać te zajęcia, powoli wszystko układało się w całość. Każdy kto choć raz widział zawodników-wspinaczy stojących pod ścianką, zauważył, że dokładnie oglądają „drogę” i machają kończynami, tak jakby wspinali się na sucho. Może to dziwnie wygląda, ale oni planują przejście swojej „drogi” i starają się ją zakodować w głowie. Często jest tak że trudniejsze trasy potrzebują specjalnego tricku, algorytmu na ich przejście. Jeżeli ktoś go nie zna, to sobie powisi i się pomęczy :)

My zaczęliśmy u podnóża naszej góry K2 i planowaliśmy przejście na szczyt, omijając po drodze wszelkie trudności. Tutaj naszym K2 była mata z zaznaczonym Startem i szczytem - Stop. Ponieważ grupa 7 uczniów jest niewielka to planowanie trasy odbywało się wspólnie i już na początku można było zauważyć pewne spory, którędy iść. W trakcie dyskusji, wyłonił się lider – kierownik wyprawy, który zatwierdzał trasę. Ekipa miała ograniczoną liczbę klocków do zaprojektowania trasy. I tu wyszło na jaw całe nasze planowanie i kodowanie przejścia. Jak to zrobić, żeby starczyło czasu, miejsca i sprzętu. Na szczęście udało się :)

Teraz przyszła pora na wprowadzenie planów w czyny i kierownik wyprawy wraz ze swoją ekipą instruowała mnie jak mam się wspinać, aby osiągnąć szczyt po określonej trasie. A że była zadymka śnieżna i nic nie widziałem, więc wspinałem się po omacku, polegając tylko na instrukcjach podawanych z bazy. Udało się :)

Jak się domyślamy, teraz każdy chciał to powtórzyć i po rozgrzewce zaczęła się wspinaczka, czyli połączenie teorii z praktyką. Wszyscy uczestnicy byli pierwszy raz na takich zajęciach. Dlatego pojawiły się okrzyki radości, strachu a nawet łzy przerażenia. Jednak chęć przełamania własnych słabości brała górę i wszyscy odważyli się spróbować. Tym samym wracamy do początku, jednym było mało i za nisko, a kolejni byli szczęśliwi, że udało się im zdobyć 2-3m wysokości.

Organizmy dotlenione, więc po szybkiej zmianie lokalu i podziale na grupy przystąpiliśmy do rozwiązywania łamigłówek na tabletach. Tym razem przyszła kolej na Bit By Bit. Czas szybko mijał i ciężko było oderwać zespoły od zapalonej pracy. Nagroda ciekawa, jeszcze nikt nie próbował. Ekstremalna huśtawka na linach.


Widownia w postaci rodziców zgodnie stwierdziła, że super pomysł i trzeba to powtórzyć. Może kiedyś :) Fajnie zobaczyć zadowolone miny dzieci i usłyszeć od nich, że tyle się działo. Generalnie to ciekawy pomysł, trzeba go dopracować na przyszłość i wzbogacić o dokładną otoczkę i ćwiczenia takie, żeby wszystko było w jednym klimacie. Polecam innowacje i wychodzenie na zewnątrz sali. Wybicie z monotonii zaowocuje zawsze tym, że uczestnicy zajęć zapamiętają więcej, bo dojdzie element zaskoczenia. Zawsze to coś innego, a tym samym ciekawszego dla dzieci :)

Autor: Grzegorz Ciepielewski, nauczyciel informatyki, techniki oraz przyrody w Szkole Podstawowej im. Wincentego Witosa w Kietlinie, trener Mistrzów Kodowania


Share:

Kodowanie w Zamęcinie

Do szkoły w Zamęcinie uczęszcza około 100 uczniów, w tym 34 dzieci w klasach I–III i, co najważniejsze, 100% tych uczniów bierze udział w projekcie „Zaprogramuj Przyszłość”.   

Nauczycielki ze Szkoły Podstawowej w Zamęcinie poznałam jeszcze przed pierwszymi spotkaniami online, podczas rozmów przez Skype oraz telefonicznych. Podczas naszych pierwszych zajęć  online zaimponowały mi kreatywnością oraz ogromnym zaangażowaniem w projekt.  Entuzjazm i energia prowadzących przenosiła się oczywiście na jakość zadań wykonywanych przez wychowanków. Na początku, ze względu na dość dużą odległość, miałam się spotykać z nimi tylko na zajęciach online. Jednak coś mnie ciągnęło, aby zobaczyć działania nauczycielek na żywo. Podczas moich ferii postanowiłam, że odwiedzę tę szkołę i udałam się do Zamęcina.
Nasze spotkanie rozpoczęło się od wspólnego powitania, podczas którego dzieci powiedziały, że  znają mnie z tabletu . Następnie jedna z nauczycielek rozdała każdej klasie kod i kopertę z figurami geometrycznymi, w celu wykonania przepaski na głowę z odpowiednimi figurami. W klasach uczniowie rozkodowali  szyfr, zabrali odpowiednią liczbę figur w wymaganych kolorach, wycięli je i każdy przygotował dla siebie przepaskę na głowę.  Wszyscy wykonali zadanie bezbłędnie, a pierwszoklasiści przez cały dzień z dumą nosili swoje dzieła. 
Pani przygotowała dla swoich dzieci krzesła ustawione w rzędach i powiedziała im, że będą grać w orkiestrze. Jednak, aby się dowiedzieć kto, które miejsce zajmuje, należało rozszyfrować kod. Następnie każdy uczeń otrzymał "bum bum rurkę" i na początku dyrygent na umówione znaki pozwalał swoim podopiecznym trąbić, głośno uderzać, delikatnie pukać lub zachować ciszę. Po 20 minutach przygotowań i ćwiczeń orkiestra zagrała perfekcyjnie „Była sobie żabka mała” oraz inne piosenki. Skupienie, koncentracja i dokładanie wszelakich starań, aby całemu zespołowi udało się pięknie zagrać, to były dla mnie piękne widoki i niesamowite wrażenia.
Dzieci podzielone na czteroosobowe zespoły bawiły się na macie w poszukiwaczy skarbów. Na początek nauczycielka wytłumaczyła zasady gry, której celem było dotarcie do skrzyni ze skarbami, jednak najpierw należało zdobyć klucz. Oczywiście na macie znajdował się akwen ośmiornicy, meduzy, rekina i statek piratów, a przepłynięcie w jego pobliżu powodowało stratę kolejki. Drużyny wspólnie decydowały, gdzie przeszkody będą się znajdowały. Po wyznaczeniu przez arbitra miejsca startu, „poszukiwacze” wykonywali takie ruchy na macie, jakie polecenia wydawali „sterowniczy”, czyli "do przodu", "obrót w prawo", "obrót w lewo". Ruchów w jednej kolejce można było wykonać  tyle, ile wynosiła liczba wyrzuconych oczek na kostce. Dzieci ćwiczyły obroty w lewo i prawo oraz współpracę i logiczne myślenie.  Entuzjazm, zaangażowanie i widok uśmiechniętych buzi  był zachwycający. Wszyscy chcieli grać kolejny raz, co odczytałam jako podziękowanie dla swoich nauczycieli.
Nauczyciele przygotowali dla swoich wychowanków kolorowanki 3D. Była to ich pierwsza przygoda z rozszerzoną rzeczywistością, dlatego każdy sumiennie przygotowywał swój obrazek, by postaci, zwierzaki i pojazdy pięknie się prezentowały. Jednak najciekawszym elementem zabawy było uruchomienie aplikacji, dzięki której obiekty z kolorowanek zamieniały się w trójwymiarowy obraz. Dzieci zachwycały się, że postaci przybierały barwy użytych przez nich kredek oraz animowały się. 
Ożywione obrazki wywołały ogromne podekscytowanie wśród uczniów. Na tabletach dzieci pokonywały kolejne poziomy Lightbota. Każdy programował robota, aby doszedł w wyznaczone miejsca i zapalił lampkę, a wykonanie zadania sygnalizował albo ogromnym uśmiechem albo okrzykiem radości. 
Wychowankowie prowadzili również rozgrywki polegające na sterowaniu robotem, który poruszał się po planszy. Grając w Cody Roby dzieci utrwalały obroty w prawo i lewo, wydając odpowiednie plecenia swoim robotom. Każdy chciał jak najszybciej ominąć przeszkody i dotrzeć na pole przeciwnika. Podczas gry wszyscy świetnie się bawili.
Dash i Dot wzbudzały zachwyt wszystkich, a zanim dzieci zaczęły sterować robotami, musiały je pogłaskać, poprzytulać, a achów i ochów nie było końca. Gdy wszyscy opanowali zasady poruszania i zmiany efektów, Dash zabrał uczniów na wędrówkę po Polsce (nauczycielka wykorzystała dywan z mapą Polski). Pierwszoklasiści z otwartymi buziami słuchali legendy o Lechu, Czechu i Rusie. Dowiedzieli się, jakie miasto było pierwszą stolicą Polski. Dash zaprowadził wszystkich do Gniezna i sam powiedział im, kto był pierwszym władcą Polski. Następnie dzieci poznały kolejne stolice naszej ojczyzny, a na zakończenie każdy mógł przejechać robotem do kolejnych stolic. Uczniowie klas starszych przygodę z mapą oraz robotami rozpoczęli od kierunków świata. Później na dywanie wylądowały kartki z największymi miastami, rzekami i górami. Trzecioklasiści poznali naszych sąsiadów. Każdy starał się poprawnie umiejscowić  nazwę sąsiadującego z nami kraju oraz zapamiętać jego stolicę. Z pomocą Dasha uczniowie pokonywali granicę naszego państwa, podając nazwy ościennych krajów.  Myślę, że po tych fascynujących podróżach uczniowie wiele się nauczyli.
Kolorowe kubeczki również przypadły uczniom do gustu. Powstawały budowle wg podanych kodów. Dzieci budowały wieże z kubków przy pomocy gumek recepturek. Szybko zorientowały się, że jeżeli nie będą współpracowały z kolegą z pary i nie będą się angażowały w pracę, nie osiągną sukcesu.
Wspólnie uczniowie ćwiczyli taniec Letka Jenka. Gdy już poznali kroki, samodzielnie układali kod z klocków. Na początku kod nie został poprawnie ułożony, ale uczniowie, bez ingerencji nauczycielek, szybko wychwycili błędy i je skorygowali. Następnie jedna z uczennic powiedziała, że ten skrypt można skrócić. My dorośli byliśmy zachwyceni pracą dzieci. Po ułożeniu kodu wszyscy zaczęli tańczyć.
Cudowne, zaangażowane dzieciaki, mnóstwo fantastycznych działań profesjonalnie przygotowanych przez nauczycielki, spowodowały, że czas upływał nam niesamowicie szybko. Dostrzegłam, mimo zmęczenia nauczycielek, że praca ta daje im niezwykłą satysfakcję i pozwala czerpać mnóstwo radości z widoku każdej uśmiechniętej buzi.  Zauważyłam, że nauczycielki tej szkoły wplatają kodowanie w codzienną pracę i to jest niesamowite. Wiem doskonale, że po skończeniu projektu, przygoda z programowaniem w tej szkole się będzie nadal trwała. 

Autorka: Beata Zawisła, nauczycielka matematyki i informatyki w Szkole Podstawowej w Bachorzewie, trenerka Mistrzów Kodowania


Share:

środa, 7 lutego 2018

Trenerem NUTS-owym być...

Trenerem NUTS-owym być….

Od zawsze darzymy ogromnym szacunkiem i jesteśmy  pełne podziwu wobec pracy nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej. Nie jest łatwo być nauczycielem, opiekunem, wychowawcą, a czasami nawet i ciocią. Tak zwane “nauczanki” posiadają często ogromną, wszechstronną wiedzę, którą dzielą się ze swoimi maluchami i rodzicami.  Są dla nich wsparciem, przewodnikiem i mentorem. 

“Ale programowanie??? Czy  jest nam to potrzebne? Kiedy ja będę miała/ miał na to czas?”        
Z takimi dylematami  zapewne spotkało się większość trenerów Mistrzów Kodowania, którym przyszło pracować w niesamowitym projekcie “Zaprogramuj przyszłość”, którego nadrzędnym celem jest wyposażenie nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej w podstawowe kompetencje z zakresu programowania. 

Obawy, wątpliwości i dylematy uczestników projektu były naszym zdaniem jak najbardziej uzasadnione. Ogromne przedsięwzięcie, finansowane ze środków Unii Europejskiej na początku niosło za sobą wiele wątpliwości, obaw, a czasem niechęci. Większość uczestników nigdy dotąd nie miała możliwości poznać tajników programowania, wielu z nich nie widziało nawet takiej potrzeby.

Z taką obawą, a często i niechęcią ze strony nauczycieli, którzy przecież do projektu zgłosili się dobrowolnie, spotkaliśmy się niejednokrotnie. Dla trenera to oczywiście wyzwanie - by nie tylko przekonać uczestników do realizacji zadań projektu, ale sprawić, by uwierzyli i zrozumieli, że uczenie podstaw programowania we współczesnym świecie jest ważne, bez względu na to, co dzieci chcą robić w przyszłości. Programowanie bowiem uczy kreatywności, logicznego myślenia, rozwiązywania problemów, korygowania błędnych decyzji i wytrwałości. Zależało nam na tym, aby nauczyciele i rodzice dzieci przekonali się, że  umiejętność programowania przynosi wiele korzyści uczniom. Wyposaża ich w ważne umiejętności życiowe takie jak planowanie, przewidywanie tego, co się wydarzy, wdraża do samooceny, poza tym rozwija kompetencje społeczne, uczy zasad dobrej współpracy, efektywnego rozwiązywania zadań w grupie. Rozwija logiczne myślenie, orientację przestrzenną i wdraża do wielozmysłowego rozwiązywania problemu i zadania. To ważne kompetencje, które kształcimy od najmłodszych lat, a programowanie może nam to ułatwić. Ważne było także zerwanie ze stereotypami, że programowanie to skomplikowane, komputerowe kody i skrypty. Programować może każdy, na wiele sposobów, wykorzystując łatwo dostępne gadżety i przedmioty  jak chociażby kolorowe klocki, kubeczki, tasiemki, karteczki, piłeczki itd. 

Czym zatem były spowodowane obawy nauczycieli? 

Stereotypowym myśleniem i wyobrażeniem o programowaniu jako skomplikowanym procesie informatycznym z użyciem tylko i wyłącznie komputera. To co nowe, nieznane, mądrze nazywane, często wywołuje strach i dylematy. Jak się okazało, nieuzasadnione. Nauczyciele ze Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II z Koronowa, z którymi mamy ogromną przyjemność pracować, okazali się być wspaniałymi, innowacyjnymi i kreatywnymi osobami. Ich początkowe obawy związane z tym, że szkoła, która dotąd nie pracowała w ten sposób oraz nie posiada profesjonalnego sprzętu do programowania, nie podoła zadaniom, odeszły w niepamięć. 

Początki nie były łatwe, trudność dla nas trenerek polegała na skorelowaniu terminów obserwowanych zajęć. Nauczyciele początkowo podeszli do ich planowania bez entuzjazmu. Problemem dla nich była organizacja dowozu dzieci na zajęcia, uzyskanie zgód od rodziców na udział w warsztatach, zagospodarowania sprzętu, a przede wszystkim wiary we własne umiejętności. Dlatego nasza praca od samego początku polegała przede wszystkim na  wzmocnieniu pozytywnym samych nauczycielek.  Na tym, by udowodnić, że są w stanie sprostać zadaniom projektu. Łagodne, przyjazne podejście, pomoc w planowaniu zajęć, stały monitoring i bieżące rozwiązywanie problemów, ich wzajemna pomoc oraz współodpowiedzialność za siebie, za realizację projektu,  ale też nagradzanie i zauważanie przez nas najmniejszych  sukcesów sprawiło, że dziś możemy wszyscy mieć poczucie ogromnej satysfakcji i sukcesu. 

Wszystkie nauczycielki zaliczyły już wymagane zajęcia stacjonarne, w poczuciu, że było warto, że projekt to ogromna szansa dla nich, dla dzieci, dla szkoły. Informacje zwrotne od naszych, jak już teraz możemy je nazwać, koleżanek brzmią…”dziękujemy za to, że mogłyśmy się uczyć, rozwijać i kreatywnie działać. Widzimy jak nasze dzieci wspaniale się uczą, jak potrafią myśleć, rozwiązywać problemy, współpracować”. Najlepszym dowodem na to jest obecność na zajęciach  uśmiechniętych, radosnych i twórczych uczniów, w czasie wolnym od obowiązkowych zajęć, często też w weekend. Hitem okazała się Mata Mistrzów Kodowania, na której dzieci uwielbiają pracować.Tablety i aplikacja ScratchJr, to stały punkt zajęć, na który dzieci czekały z zapartym tchem, a ich kreatywne projekty zaskoczyły nie tylko nas, ale przede wszystkim nauczycieli.  Jednak najbardziej oczekiwane były roboty Dash i Dot, które sprawiły uczniom niesamowitą radość. Uczestnikiem zajęć były także dzieci z SPE, w tym z autyzmem, dla których możliwość zabawy z robotem była ogromnym przeżyciem i nagrodą za pracę w projekcie i zmaganiem ze swoimi dysfunkcjami. Przed nami jeszcze realizacja kilku zajęć online, mamy nadzieję, że będą one równie atrakcyjne dla dzieci i przyniosą spodziewane efekty. 

Byłyśmy tego świadkami, obserwatorami, uczestnikami. Jaka konkluzja? Trenerem nutsowym warto, należy, trzeba być…!



Autorki: Zyta Czechowska i Jolanta Majkowska, trenerki Mistrzów Kodowania

Share: