środa, 13 maja 2020

Scratchosztuka - muzyka + Scratch

O IDEI SCRATCHA

Scratch to idea, to filozofia i praktyka edukacyjna czerpiąca z bogatych doświadczeń społeczności, która dzisiaj swoim zasięgiem obejmuje cały glob. Chcesz przystąpić do tego grona i korzystać z wartościowych rozwiązań oraz dzielić się swoimi doświadczeniami? Tu nie ma praktycznie żadnych ograniczeń. Wystarczy błysk w oku, ciekawość, chęć uczenia się i radość z odkrywania i wyrażenie siebie. 




CYKL WEBINARÓW DLA NAUCZYCIELI I EDUKATORÓW 

Z okazji Dnia Scratcha, a właściwie z okazji Miesiąca Scratcha - https://sip.scratch.mit.edu (bo w tym roku świętujemy urodziny Scratcha przez cały maj) przygotowaliśmy dla Was serię webinarów, w których chcemy pokazać go z trochę innej strony: zaczarować Scratchem tych, którzy go jeszcze nie znają, a odczarować Scratcha wśród tych, którzy myślą, że już wszystko o nim wiedzą. Chcemy zaprosić Was do zabawy w duchu wolnościowym, do odkrywania pasji, eksperymentowania, korzystania z pracy innych i dzielenia się swoimi projektami z innymi. W czasie naszych spotkań unikamy słowa programowanie. Nie dlatego, że Scratch nie jest językiem programowania, bo jak najbardziej nim jest, ale dlatego, że chcemy przede wszystkim dzielić się istotą nauki programowania i przekazać Wam ideę, która przyświeca zespołowi tworzącemu i rozwijającemu Scratcha (Scratch Team i Lifelong Kindergarten Group w MIT Media Lab). 

1. WEBINAR – MUZYCZNY 

Tematem przewodnim pierwszego webinaru, który dla Was poprowadzili Joanna Apanasewicz i Krzysztof Jaworski, była muzyka. Muzyka jest częścią naszego życia, niezależnie czy jesteśmy jej odbiorcami czy twórcami, amatorami czy zawodowcami. Pomaga nam przeżywać emocje, cieszyć się lub smucić, czerpać radość z kreatywności, eksperymentowania i dzielenia się odkryciami i przeżyciami.

Jeśli nie mogliście wziąć udziału w webinarze na żywo, oddajemy w Wasze ręce nagranie z tego spotkania.

W Scratchu dostęp do zabawy muzyką jest na wyciągnięcie ręki. Już w czasie pierwszych minut nagrania można zrozumieć intuicyjny i przyjazny sposób na tworzenie kompozycji. Połącz ze sobą bloczki, wybierz dźwięki, zdecyduj się na rodzaj instrumentu. I już możesz odsłuchać melodii, które ułożyłeś. W ten sam sposób możesz dodać też sekcję rytmiczną i sprawdzić, jakie możliwości się przed Tobą otwierają!


W czasie spotkania podzieliśmy się z Wami sprawdzonymi przez nas projektami. To gotowe, wybrane przez nas propozycje, które zostały stworzone przez członków społeczności Scratcha. Są idealne dla Waszych uczniów, bo pozwalają im bawić się muzyką, rytmem, ale także skorzystać z nut lub literowych nazw dźwięków i na wyciągnięcie myszki móc zanurzyć się w świecie melodii i kompozycji.

Pokazaliśmy też, jak prezentowane przez nas projekty zostały stworzone. Niektóre są bardzo proste, inne mają sporo zawiłości programistycznych. Jednak wcale nie musicie rozumieć tych wszystkich złożoności, żeby w pełni skorzystać ze spotkania (nagrania). Zaprezentowaliśmy Wam takie skrypty, aby w łatwy sposób można było je zmieniać (remiksować) i eksperymentować poprzez własne modyfikacje w kodzie, z wykorzystaniem poznanych opcji dotyczących dźwięków i instrumentów. Dodajemy do tego też szczyptę tańca duszków, efektów i grafiki, aby to pulsowało w rytm zremiksowanych utworów.






Pomocą dla Was i uczniów w samodzielnej zabawie mogą być też karty scratchowe, które przedstawiamy na początku spotkania, krok po kroku pokazując, jak je wykorzystać, aby w przysłowiowe 5 minut stworzyć swój własny projekt.

Aby ułatwić Wam korzystanie z nagranego materiału, w opisie filmu znajduje się spis treści, który pomaga przenieść się do interesujących Was fragmentów spotkania. Dodatkowo znajdziecie tam też dostęp do projektów i zasobów, które prezentowaliśmy w czasie spotkania. Tak wiemy, że doba ma tylko 24h, dlatego spokojnie możecie te interesujące Was fragmenty przejrzeć w prędkość x2. Można ją zmienić klikając w kółko zębate, w prawym dolnym rogu okna w którym wyświetla się film. Taki patent na pędzącą współczesność. 😊 

Już teraz zapraszamy na kolejny webinar w cyklu pt. “Scratchosztuka, czyli artystyczna dusza - wykorzystanie grafiki”, który odbędzie się 14 maja o godz. 19.00.

Aby ułatwić Wam korzystanie z nagranego materiału, w opisie filmu na Youtube znajduje się spis treści, który pomaga przenieść się do interesujących Was fragmentów spotkania. Dodatkowo znajdziecie tam też dostęp do projektów i zasobów, które prezentowaliśmy w czasie spotkania. Tak wiemy, że doba ma tylko 24h, dlatego spokojnie możecie te interesujące Was fragmenty przejrzeć w prędkość x2. Można ją zmienić klikając w kółko zębate, w prawym dolnym rogu okna w którym wyświetla się film. Taki patent na pędzącą współczesność.




czwartek, 30 kwietnia 2020

Siedem lat ze Scratchem - krótka opowieść o dojrzewaniu




Mniej więcej siedem lat temu, po praz pierwszy usłyszałam, że jest sposób na uczenie małych dzieci programowania. Wydawało mi się to dość niemożliwe (sama zaczynałam od C++, więc wiecie...), dopóki nie zobaczyłam narzędzia w jakim może się to odbywać. Scratchem zachwyciłam się i zachłysnęłam. Zaczęłam go uczyć - siebie i innych. W zasadzie to ten proces nigdy się nie skończył. Jeśli chcecie posłuchać krótkiej historii dojrzewania miłości do Scratcha - poczytajcie! 
  
Etap 1 - pętle, warunki, zmienne i tłumaczenie spod tablicy 
Trzeba przyznać, że dla kogoś, kto nigdy nie programował (albo robi to od bardzo niedawna :)), a dodatkowo lubi sobie wszystko komplikować i MUSI dokładnie wiedzieć i zrozumieć jak co działa w najmniejszych podstawach – pierwsze spotkania na serio ze Scratchem nie są wcale łatwe. Oprócz wielkiego zachłyśnięcia się możliwościami narzędzia i entuzjazmu w przekazywaniu wiedzy, o tym pierwszym etapie myślę raczej jako uczeniu się na błędach. Jakich? Przede wszystkim – zbyt dużego przywiązywania się do scenariuszy zajęć i zaproponowanych tam rozwiązań. Oczywiście metodycznie ma to swoje bardzo dobre strony – niepewnie czujący się prowadzący mają koła ratunkowe i nie toną w głębinach pomysłów i pytań dzieci 😉 Choć Scratch nawet w takiej sytuacji daje duże pole do popisu dla kreatywności (dzieci zawsze mogły wybrać swoje duszki, kolory, tła, dźwięki, komunikaty), to jednak po jakimś czasie człowiek zaczyna odczuwać tęsknotę za czymś... lżejszym, pozwalającym na więcej wolności. Wydaje mi się, że dzieciom nie do końca przeszkadza fakt, że jeszcze nie całkiem rozumieją o co chodzi z tymi pętlami, warunkami i zmiennymi – na szczęście! Dla mnie ich zrozumienie było kluczowe, żeby przejść w przygodzie ze Scratchem do etapu drugiego. 

Etap 2 - wolność i interdyscyplinarność - programowanie dobre na wszystko 
Scratch jest tak niezwykłym tworem, że już nawet przy niewielkim opanowaniu jego możliwości, pozwala na rozwinięcie skrzydeł fantazji. Dla mnie takim przełomem było, kiedy coraz częściej na zajęciach zaczęliśmy dzieciakom proponować projekty freestyle na zadany temat. To zdecydowanie było jak łyk świeżej wody! Na tyle, że zaczęłam odkrywać (o zgrozo dopiero wtedy!), że Scratch może być nie tylko narzędziem do nauki programowania, ale językiem, w którym mogę opowiadać o swoich pasjach i zajawkach. Mniej więcej wtedy stworzyłam pierwszy program do losowania cytatu Julio Cortazara i zaczęłam kombinować jak połączyć kodowanie z moją wielką miłością - literaturą. Olśnienie, że projekt w Scratchu inspirowany lekturą jest przecież również pewnego rodzaju interpretacją przyszło zaraz potem. W całej społeczności Mistrzów Kodowania zaczęło również powstawać mnóstwo projektów przedmiotowych i pomysłów na skorzystanie ze Scratcha na różnych zajęciach, nie tylko tych komputerowych. 

Etap 3 - społeczność, projektowanie i odwaga! 
Wgryzanie się w Scratcha i odkrywanie coraz większej ilości aspektów jego wykorzystania łączyło się dla mnie z odkryciem jeszcze kilku spraw. Po pierwsze – wagi społeczności. Scratch jest prospołeczny na bardzo wielu poziomach: można w nim dzielić się projektami i korzystać z projektów innych (ucząc się przy okazji kwestii związanych z poszanowaniem własności intelektualnej i praw autorskich), można być częścią większych projektów, uczyć i podpowiadać innym, a w końcu należeć do klubu Scratcherów i spotykać się na konferencjach. Moja pierwsza scratchowa konferencja w Amsterdamie była eksplozją entuzjazmu: aż tyle osób na całym świecie korzysta z tego narzędzia, dając dzieciakom (i nie tylko) możliwość nauki i rozwoju ale też budowania więzi i poczucia własnej wartości. 
Po drugie – po równoległej przygodzie z AppInventorem (programowanie aplikacji mobilnych) i Greenfootem (Java) odkryłam jak ważnym elementem programowania jest projektowanie: badanie problemów, wymyślanie rozwiązań, budowanie prototypów i szkiców. Na tym polu w edukacji jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia! 
Po trzecie – przypominam sobie właśnie jedno z ostatnich szkoleń scratchowych jakie prowadziłam i porównuję je z pierwszym. Gdybym największą różnicę miała podsumować jednym słowem, byłaby to odwaga. To ostatnie spotkanie przypominało bardziej plac zabaw, niż szkolną klasę! Eksperymentowaliśmy, testowaliśmy, bawiliśmy się różnymi możliwościami i bardzo wolno puszczaliśmy wodze fantazji. Jak najmniej było sztywnych poleceń i instrukcji 1:1 a więcej kombinowania i uczenia się na błędach.  

I chyba z taką myślą chcę Was zostawić na ten scratchowy miesiąc - bądźmy odważni, kombinujmy, nie bójmy się porażek i nauki na błędach, a przede wszystkim – dobrze się (my i nasi uczniowie) bawmy!  

zdjęcie: archiwum Miejskiej Biblioteki Publicznej Galeria Książki w Oświęcimiu

piątek, 28 lutego 2020

Uczyć o zmianie, uczyć zmiany


Zmiana - termin szeroki i głęboki. Może dotyczyć naszego życia prywatnego, zawodowego, być zaplanowana lub nagła i niespodziewana. Dla każdego oznacza trochę coś innego - od drobnych "przesunięć w codzienności" aż po rewolucje przewracające życie do góry nogami. Bez wątpienia zmiana jest stałym elementem naszego życia i każdy ma z nią do czynienia. Jak o niej mówić? Czy da się uczyć "zmiany"? Zapraszam do refleksji. 

Wszystkie definicje związane ze zmianą są w sumie do siebie zbliżone - wszystkie mówią o zastępowaniu czegoś, czymś innym, modyfikacji. Wielka różnorodność zmian objawia się w całej krasie, kiedy próbujemy jakoś je sklasyfikować - ze względu na ich źródło, cel, tempo czy zakres. Są zmiany lokalne, globalne, nagłe, powolne, niespodziewane, zaplanowane, rozwijające lub służące temu, żeby utrzymać pewien stan w jakimś obszarze związanym ze zmianą. Choć wydaje się, że zmiany są jedną z najbardziej naturalnych rzeczy towarzyszących nie tylko ludziom, ale wszystkiemu co istnieje, czujnym okiem przyglądają się im badacze różnych dziedzin: biologii, socjologii, psychologii. Co warto wiedzieć? 

Jeśli myślimy o zmianie, która czeka nas osobiście, to warto o niej pomyśleć w kategoriach: czy mam wpływ na to, co będzie się działo? A jeśli tak – co mogę zrobić, żeby czuć się w jej czasie komfortowo? Czy wiem jakie będą jej efekty? Jeśli czeka nas zmiana, na którą nie mamy wpływu - warto bardzo zadbać o swoje emocje w jej czasie – nie bać się mówić o tych trudnych, celebrować te pozytywne, szukać wsparcia u innych. Jeśli sami planujemy zmianę, musimy sobie odpowiedzieć na kilka pytań: co musi się wydarzyć, aby nastąpiła zmiana? Skąd będziemy wiedzieć, że zmiana się wydarzyła i jak zmierzymy jej efekty? Zawsze warto również zważyć koszty i zyski każdej z planowanych przez nas zmian.  

A co z naszymi uczniami? Jeśli chcemy rozmawiać z nimi i pomóc im przechodzić różne zmiany, musimy na pewno wziąć pod uwagę ich wiek. Choć uważa się powszechnie, że dzisiejszym nastolatkom towarzyszy dużo mniejsze przywiązanie do rzeczy i sytuacji, niż jeszcze kilka pokoleń wstecz, warto wziąć pod uwagę inne aspekty ich funkcjonowania: intensywne dojrzewanie układu nerwowego (nawet do trzydziestego roku życia!) i burzę hormonów. Z kolei młodsze dzieci - również w fazie dojrzewania do panowania nad emocjami, z różnymi lękami, często jeszcze bez elastyczności podchodzące do różnych planów - też potrzebują empatii i delikatności w rozmowach o zmianach.   

Ciekawą punktem wyjścia do rozmowy z uczniami o zmianach może być artykuł z portalu The Verge poświęcony 100 najważniejszym gadżetom minionej dekady. Zacząć zajęcia możemy od dyskusji z dziećmi lub młodzieżą, jaka rzecz – ich zdaniem - miała największy wpływ na nasze codzienne życie w ostatnich dziesięciu latach (lub mniej, jeśli to młodsze dzieci). Potem, analizując wybrane przedmioty ze wspomnianej listy możemy porozmawiać o tym, jaki wpływ poszczególne przedmioty miały na nasze funkcjonowanie: co innego zamiast tych rzeczy używali ludzie? Jakie czynności były trudniejsze? Jak kiedyś wyglądało wykonywanie różnych czynności. Takie zajęcia mogą być świetną okazją do zbadania, jak nasi uczniowie i uczennice reagują na hasło “zmiana” i jakie emocje się z nim wiążą.  

Na tak szeroki temat – niech ten tekst wystarczy i będzie inspiracją do działania. A jeśli zainteresował Cię temat – poszukaj i poczytaj – na przykład TEN i TEN artykuł albo w pokrewnym temacie – TEN zestaw scenariuszy. Powodzenia we wszystkich zmianach!  



piątek, 31 stycznia 2020

Czas na wagę złota


Nie jestem pewna czy początek roku to dobry pomysł, żeby pisać o zarządzaniu czasem - przecież w styczniu wydaje się nam, że mamy go całkiem sporo - cały nowy rok, czysty niezapisany kalendarz, pusta kartka, która czeka, żeby wypełnić ją wspaniałymi chwilami. Często jednak, zaraz po wygrzebaniu się z poświątecznego i poferyjnego odpoczynku pojawia się panika, wynikająca z uświadomienia sobie spiętrzonych zadań i czekających nas obowiązków. Jak nie dać się jej porwać? W jaki sposób racjonalnie spojrzeć na nasz kalendarz? I w końcu - co zrobić, jeśli mamy poczucie zagonienia już teraz? Na początek - przeczytać ten wpis! Nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może zainspiruje do przemyślenia swoich nawyków.

Etap pierwszy - jestem bardzo zapracowana i nie wiem od czego zacząć! (czyli "ogarniacze" ratujące życie)
To ten moment, kiedy jesteśmy po prostu zawaleni robotą i nie bardzo jest czas na to, żeby jakoś racjonalnie podejść do swoich zasobów czasowych. Kolokwialnie rzecz ujmując - codziennie "lecimy z taskami" do wykonania. Co wtedy? W takiej sytuacji z pomocą może nam przyjść technologia - dwie moje ukochane aplikacje do zarządzania projektami to Asana i Trello. Jeśli ich nie znacie - koniecznie zerknijcie. Trello - to bardzo prosta i darmowa apka do tworzenia zestawów list z zadaniami - głównie chodzi w nich o to, żeby tworzyć listy "do zrobienia", "w trakcie" i "zrobione" - wtedy możemy dobrze szacować postępy naszych działań. Ja czasem jednak tworzę w niej również listy zakupów "długoterminowych" (wyposażenie domu, pomysły na prezenty na święta i różne okazje) i listy książek do przeczytania, filmów do obejrzenia itd.. W tej aplikacji (zarówno w wersji na urządzenia mobilne, jak i przeglądarkowej) możemy tworzyć zespoły, przypisywać poszczególnym osobom zadania, nadawać im terminy realizacji. Asana posiada podobne możliwości, jest jednak dużo bardziej rozbudowana, ma też dodatkowe możliwości (np. tworzenie miesięcznego harmonogramu na podstawie zadań do wykonania) - niestety część w płatnej wersji.  Nie tylko technologia może nas ratować w sytuacji nawarstwienia obowiązków - moim sprawdzonym patentem od dobrych kilku lat jest prosty papierowy kalendarz dzienny - zapisuję w nim tygodniowe listy zadań do zrobienia, rozbijam je na mniejsze listy dzienne i przede wszystkim - notuję informacje o spotkaniach, wizytach, wyjazdach.

Etap drugi - chyba się nie wygrzebię (czyli może jednak warto byłoby wprowadzić jakieś zarządzanie czasem...)!
Często po napadzie aktywności i rozpaczliwych próbach "narzędziowego" opanowania naszych zadań, pojawia się refleksja, że może jednak powinniśmy zapanować nad nimi bardziej. I tu z pomocą przychodzą mi zawsze dwie mikro-metody (i jedna większa - o niej za chwilę): zasada dwóch minut i "zjedz żabę". Zasada dwóch minut, mówi o tym, że jeśli na Twojej liście zadań pojawiło się coś pilnego, a wiesz, że zrobienie tego nie zajmie więcej niż dwie minuty (i masz akurat wolne dwie minuty) - zrób to. Co więcej - zapisz to na liście zadań, zrób i skreśl od razu. Zapewniam +100 do morale i motywacji! Bardzo warto uwalniać głowę (i kalendarz) od takich drobnostek. Metoda "zjedz żabę" polega z kolei na tym, że jeśli mamy do zrobienia coś, na samą myśl o czym dostajemy gęsiej skórki, to powinniśmy to zrobić od razu, najlepiej z samego rana. Człowiek to jest w gruncie rzeczy dość racjonalna istota i potrafi odwlekać nieprzyjemne obowiązki bardzo, bardzo długo. Zjedzona żaba nie straszy, nie popędza, nie robi wyrzutów. Nie jest smaczna, ale nie powoduje niestrawności. Metoda, która pozwala na szersze spojrzenie na swoje zadania i co najważniejsze - nadawanie im priorytetów - to matryca Eisenhowera. W dużym skrócie, to bardzo proste cztery kwadraty, które pozwalają uporządkować nam zadania według dwóch kryteriów: pilności i ważności. Dzięki temu, możemy bardzo racjonalnie planować swój czas, nie tylko pod kątem deadline'ów i wyrabiania się z robotą, ale także mając na uwadze długoterminowe cele, niekoniecznie "opłacalne" tu i teraz. O tym jak korzystać z tej matrycy - między innymi w linku powyżej.

Etap trzeci - ale... ja wcale nie muszę tyle pracować! (czyli uwalniamy się uzależnienia)
Często w naszym - bardzo często podyktowanym wspaniałymi i szlachetnymi pobudkami - zabieganiu stajemy przed ścianą. Bardzo nie lubię tego słowa, ale ten moment można nazwać czymś w rodzaju wypalenia: poczucia bezsensu i skrajnego wykończenia. Jeśli te symptomy nie są Ci obce - bardzo polecam wykonać prosty test uzależnienia od rzeczy pilnych, a następnie - w zależności od uzyskanego wyniku, podjąć odpowiednie środki zaradcze. Moje osobiste doświadczenie jest takie: rezultat tego testu (silne uzależnienie!) oraz zdanie "bardzo niewielu ludzi żałuje na łożu śmierci, że spędzało za mało czasu w biurze" (chociaż dzisiaj znam ludzi, dla których wcale nie musi to być smutna prawda!), były podstawami do radykalnych przemyśleń na temat zarządzania czasem. Nie oszukujmy się - rzeczy ważne są najważniejsze. Poczucie celu i sensu są niezbędne w każdej pracy, ale trudno je osiągnąć zajmując się tylko i wyłącznie krótkoterminowymi zadaniami. Do poczucia, że panujemy nad czasem, nie wystarczą świetne narzędzia i organizacja - to może dać nam tylko i wyłącznie przemyślenie hierarchii rzeczy, którymi chcemy się zajmować.

Na  zakończenie chcę jeszcze dodać, że takie podejście do tematu pozwala się zmierzyć  z dwoma niebezpiecznymi mitami: perfekcjonizmu i robienia tego, co się kocha. Krótko?
Perfekcjonizm nie jest dobry, a zrobione jest lepsze od perfekcyjnego. Bardzo długo wmawiano nam również, że jeśli będziemy pracować nad tym, co kochamy, nie przepracujemy w życiu godziny - tymczasem prawda jest zupełnie odwrotna - jeśli udaje się nam wmówić, że kochamy swoją pracę, to często pracujemy bez przerwy. Żeby nie zapędzać się w nieco radykalne rejony związku czasu z różnymi zjawiskami społecznymi, postaram się zakończyć może i nieco trywialnie, ale bardzo prosto - pamiętaj, że Twój czas jest Twój - po prostu.


© Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog 2019. Obsługiwane przez usługę Blogger.