poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Pierwszy krok: empatia


Często rozmawiamy o kompetencjach. W czasach ciągle zmieniających się okoliczności są ważnym dla nas tematem – uniwersalnym, nie tylko edukacyjnym. Kompetencje przyszłości, kompetencje w edukacji, kompetencje cyfrowe, kompetencje medialne. Mówimy o umiejętnościach, narzędziach, predyspozycjach. Kompetencjach twardych, kompetencjach miękkich. Otoczeni hasłami i oczekiwani, wyglądamy w przyszłość z niepokojem, z licznymi pytaniami, wątpliwościami. W pierwszej kolejności jednak... właśnie. Co stawiamy na pierwszym miejscu? Co jest dla nas ważne, co napędza nas do działania? A może powinniśmy spytać kto?

Człowiek. Właśnie z nim pracujemy, rozmawiamy, bawimy się. Dla człowieka się uczymy, wynajdujemy, poświęcamy mu czas. Przy człowieku chcemy być, rozwijać się. Człowieka szukamy, poznajemy, chcemy zrozumieć. I paradoksalnie, chociaż człowiek jest dla nas tak ważny, potrafimy tak bardzo zatracić się w codziennych zajęciach, że zapominamy, kto ostatecznie jest ich odbiorcą.

Dlatego zanim zaczniemy formułować długą listę umiejętności XXI w., zdefiniujmy najcenniejszą, wykraczającą daleko ponad krótką definicję, a zamkniętą w jednym prostym słowie najważniejszą kompetencję przyszłości. Kompetencję, na której budować będziemy kolejne.

Jest nią empatia. Czy to kompetencja? Cecha charakteru? Predyspozycja? Umiejętność? Chyba mniej ważne jest to, jaką przykleimy do niej kategorię, ważniejsze jest, co dla nas znaczy...

E– emocje. Towarzyszą nam w każdej chwili. Każda jest potrzebna. Każda jest informacją - o nas samych, o innych ludziach. Ileż one potrafią! Udzielają nam się cudze emocje, nasze udzielają się innym. Czasem wydawać się może, że ktoś ma zły nastrój lub jest smutny, a w rzeczywistości jest odwrotnie – nasze emocje odbijają się w innych ludziach niczym w lustrze, przez co łatwo przypisujemy komuś intencje, nastrój, nastawienie do problemu. Potrafią wpłynąć na interpretację wydarzeń, wspomnienia. Rozmawiajmy o nich, pytajmy o nie i próbujmy je rozumieć.

M - myślenie o innych. Zaraz, przecież ciągle to robimy! Myślimy o przeprowadzonych rozmowach, spostrzeżeniach, wspólnych przeżyciach. Czasem warto jednak oddać się bardziej świadomej refleksji. Przypomnijmy sobie, jak ważne jest podmiotowe traktowanie drugiego człowieka. Spojrzenie przez pryzmat jego potrzeb, marzeń, emocji... Zanim przejdziemy do działania, spytajmy, jak możemy pomóc, nie forsujmy naszych pomysłów tylko dlatego, że nam pomagają.

P – poczucie przynależności. Jakie to trudne! Być poza grupą, poza zespołem, poza kulturą, a mimo tego dążyć do współodczuwania, zrozumienia, przyjęcia innego punktu widzenia. Ale właśnie to otwiera na świat, na ludzi, pomaga zmienić perspektywę i sposób myślenia. Dzięki temu możemy zobaczyć i zrozumieć nowe okoliczności, poznać inną opinię, wymienić się spostrzeżeniami, a to buduje nasze poczucie przynależności - uniwersalne, nastawione na człowieka poczucie wzajemnego wsparcia w niemal każdej grupie.

A - akceptacja. Zaakceptujmy uczucia, potrzeby, inny punkt widzenia. Przyjmijmy, że właśnie takie – nawet jeśli nie są dla nas wygodne - są w tym momencie i nic więcej nie musimy robić. Wytrwanie w tym stanie pomaga lepiej zrozumieć sytuację, w której druga osoba się znajduje, a jednocześnie pozwala zauważyć, że nasze pomysły na rozwiązanie problemu mogą być dla niej zupełnie nie do przyjęcia. Akceptacja nie oznacza bierności, a jedynie komunikat - “jesteś w porządku właśnie taka”, “wspieram cię właśnie w tych okolicznościach”.

T - tolerancja. Każdy i każda z nas może poczuć się dobrze, nawet jeśli się różnimy. W różnicach widzimy twórczy potencjał i przestrzeń do rozmowy, lepszego poznania się, wymiany doświadczeń i perspektywy.

I – intuicja. Czasami po prostu wiemy, że coś się dzieje. Druga osoba jest w trudnym momencie, w jakiejś potrzebie, w jakimś przeżyciu. Każdego traktujemy indywidualnie, często bez zastanowienia, naturalnie, zmieniamy formy komunikatów lub działań, bo czujemy, że tak trzeba. Takiej intuicji warto zaufać.

A – analiza potrzeb. Zastanawiamy się, czego potrzebujemy, czego potrzebują inni. Czy te potrzeby mogą się spotkać? Jak o nich rozmawiać? Spójrzmy na nie z różnych stron, na chwilę odsuwając od siebie naszą wizję.

Często przystępujemy do planowania i działania z myślą o najbliższym celu. Podążamy za motywacyjnymi narracjami, skupiającymi się na wizji końca, efektywności, wydajności. Przekazujemy je młodszym pokoleniom, chcąc dać im siłę, determinację, poczucie sprawczości.

W tych wszystkich działaniach nie zapominajmy jednak o najważniejszym - na pierwszym miejscu powinien znaleźć się człowiek. Dlatego każdy proces – na małą i wielką skalę - zaczynajmy od empatii. Nie bez powodu empatyzowanie powinno być pierwszym, a wręcz wyjściowym krokiem w projektowaniu - narzędzi, usług, produktów, przestrzeni. Dzięki zrozumieniu odbiorców, ich potrzeb, marzeń, przyzwyczajeń potrafimy wyjść im naprzeciw, poczuć chociaż przez chwilę, kim są, jacy są, jak się czują. Dzięki temu pomysły, które pojawiają się w naszych głowach, mogą realnie spotkać się z potrzebami drugiego człowieka, nawet jeśli on jeszcze się nad nimi nie zastanawiał...

Autorka: Joanna Kluz


środa, 29 lipca 2020

Czego uczą nas podróże?




Podróże otwierają nas na świat, uczą, zderzają z innymi kulturami, dzięki nim poznajemy nowych ludzi i odkrywamy najdalsze zakątki świata. Niektórzy podróżnicy preferują zwiedzanie według sztywno ustalonego planu, inni decydują się na pełną spontaniczność - każdy z nas ma swój styl. I ta różnorodność w podróżach jest najpiękniejsza i najcenniejsza. Każdy z nas podróżuje, ale dla każdego podróż oznacza coś innego. Warto spojrzeć na podróże szeroko, nie tylko przez pryzmat wyjazdu i pakowania walizki, lecz także w kontekście naszych emocji oraz potrzeb. 

Nieważne, idziesz na spacer do najbliższego parku, planujesz przejechać rowerem kilka kilometrów, ruszyć trasą Green Velo, czy zdecydujesz się na van life w Ameryce – zaczynasz swoją podróż w momencie planowania i podejmowania decyzji. Nie przywiązujmy się do wizji wakacji jedynie zagranicznych - mikrowyprawy pozwalają na odkrywanie urokliwych zakątków regionu. Piękne miejsca są na wyciągnięcie ręki (lub mapy).  Nowoczesną i dość nietypową formą są wirtualne podróże, dzięki którym możemy przenieść się do najdalszych miejsc na Ziemi, wstąpić do muzeów, czy podglądać zwierzęta przy pomocy narzędzi internetowych. Wystarczy kilka kliknięć myszą, by rozpocząć przygodę (polecamy webinar Wyruszamy w wirtualną podróż... jak zaplanować wirtualną wycieczkę?)! A może wystarczy Ci książka, by przenieść się do innego miejsca? Zapraszamy do refleksji związanej z tym, czego nas uczą podróże. 
 
Dbamy o nasz dobrostan 

Wycieczki i podróże pozwalają nam złapać oddech. Krótki wypad pozwala nam na odpoczynek od codzienności. Niektórzy z nas łakną natury – opuszczamy dobrze znany pokój na rzecz nocowania pod chmurką. “Powrót do korzeni” jest wtedy najlepszą rekomendacją na podróż. Inni pragną relaksu w komfortowych warunkach, centrach odnowy biologicznej czy w najlepszych hotelach. Czas dla siebie jest ważnym elementem dbania o dobrostan psychiczny. Czerpiemy radość z odkrywania, dajemy sobie czas na wyciszenie trudnych emocji i poczucie pełni życia. Każdy z nas potrzebuje czasu na bycie dobrym dla siebie. 

Mamy czas na upragnione aktywności 
 
Czas wolny od pracy (przynajmniej w założeniu) uwalnia nas od codziennej presji. Na wakacjach pozwalamy sobie odpocząć, nie myśleć o terminach i zobowiązaniach - po prostu cieszyć się tym, co jest wokół i skupić się na tym, czego potrzebujemy. Przebywanie na świeżym powietrzu odświeża umysł - aktywność fizyczna pozwala nam złapać dystans. Wypoczywamy i mamy czas na przemyślenie pewnych spraw, choć wiemy, że niektórzy z nas potrzebują urlopu po urlopie, by wrócić wypoczętymi do pracy. Błogie lenistwo na hamaku kontra rajd rowerowy? Na szczęście każdy z nas może wybrać, co jest dla niego najlepsze! 

Otwieramy się na to, co nowe 

Podczas podróży wychodzimy poza strefę swojego komfortu. Decydujemy się na stawianie kroków w nieznane, podjęcie działania. Zauważyliście, że ekstremalne warunki wyzwalają w nas pokłady cierpliwości, roztropności czy kreatywności? Nie jesteśmy w stanie przewidzieć biegu wydarzeń, dlatego dostosowujemy się do panujących warunków. W trudnych sytuacjach nagle znajdujemy rozwiązanie, a im bardziej nietypowe działanie, tym lepiej je zapamiętujemy i gromadzimy w formie wspomnień. 

Wyzwalamy naszą kreatywność 

Zapomnieliśmy o czymś ważnym. Nie możemy zdobyć określonych artykułów. I nagle nasza gotowość do wymyślania nowych zastosowań posiadanych rzeczy wzbija się na wyżyny kreatywności. Z bluzki robimy turban lub maseczkę, sznurówka spełnia funkcję paska do spodni, but i pieniek służą za statyw do aparatu. Przy odrobienie chęci jesteśmy w stanie wyczarować nowe funkcje pozornie prostych rzeczy. Trochę przypomina to dziecięcą zabawę - tworzymy własne rozwiązania, które dają mnóstwo satysfakcji. 



Różnorodność jest OK 

 

Chcemy poznawać ludzi, przebywać z mieszkańcami, poznawać ich rytuały, odkrywać ich kulturę. Szukamy wspólnych mianowników w najdalszych zakątkach świata. Dzięki podróżom, bez względu na dzielące miejsca odległości, możemy wreszcie zmienić klimat, scenerię i towarzystwo. Lubimy oryginalne smaki, tradycyjne wydarzenia i lokalne opowieści o regionie. Różnorodność wzbogaca nasze życie.  


Ważna jest droga do celu 


Czy zdarzyło się wam kiedyś zgubić trasę samochodową lub pójść nie tą ciasną uliczką, którą podpowiada nawigacja? Zmiana planu działania i danie sobie szansy na “zabłądzenie” w miejskiej dżungli bywają ekscytujące - czasami warto działać spontanicznie i dać sobie szansę na eksplorowanie nowych miejsc, ale i własnej gotowości do odkrywania niespodzianek. 



Matematyka, biologia i geografia w praktyce 


Korzystanie z map lub nawigacji samochodowej rozwija wyobraźnię przestrzenną. Uczymy się planować cel w logicznym porządku. Obliczamy koszty podróży, kalkulujemy możliwości. Nasze wrodzone intuicje i zdolności mają szanse zaistnieć podczas wycieczek. Czy może być coś bardziej fascynującego niż żywa lekcja przyrody? Uczymy się podczas działania, a podróże są tego najlepszym przykładem.   


Uczymy się współpracy 


Podróże to gra zespołowa! Zazwyczaj podróżujemy w parach lub grupach – wsparcie innych osób daje nam poczucie bezpieczeństwa, ale też szansę na wymyślanie ciekawych aktywności. Szybka burza mózgów z kompanami podróży czy planowanie trasy wycieczki przy porannej kawie uczą nas negocjowania, dyskutowania i wspólnego ustalania priorytetów. W podróży mamy szanse poznać ludzi z zupełnie nowej strony.  


Prowadzimy międzykulturowy dialog 


Znajomość języków obcych już na poziomie komunikatywnym pozwala na nawiązanie rozmowy i załatwienie najważniejszych spraw w podróży. Szlifujemy kompetencje językowe, uczymy się akcentów i zasłyszanych zwrotów. A co, jeśli nie znamy języka, którym posługują się ludzie w danym miejscu? Wtedy z pomocą przychodzi komunikacja niewerbalna, czyli mimika, kontakt wzrokowy, uśmiech, mowa ciała czy proste wskazywanie konkretnych przedmiotów - większość gestów i wyrazów twarzy jest rozpoznawana przez ludzi na całym świecie, ale nie zapominajmy o istnieniu różnic kulturowych. Jeśli mamy wątpliwości, przed wyjazdem sięgnijmy po przewodnik lub słowniczek i sprawdźmy, czy odwiedzane miejsce nie różni się znacznie kulturowo. Dzięki temu unikniemy gafy, wykonując znany nam gest, który gdzieś indziej jest niegrzeczny lub znaczy coś zupełnie innego. 


Radość z życia 


Podróże często znajdują się na szczycie listy marzeń. Pragnienia wyjazdu, zdobycia szczytu, dotknięcia odległego lądu mogą budować naszą motywację, stawać się celami czy też wizją przyszłości. Podróże dają poczucie wolności, wzmacniają poczucie pewności siebie, testują relacje i wzbogacają bagaż doświadczeń, po prostu dają nam radość. Wspomnienia pozostają z nami na zawsze. 


Życie jest podróżą :) 


Autorka tekstu i zdjęć: Marlena Hlebowicz


środa, 15 lipca 2020

Emoji - uśmiech w stronę emocji


Przeżywamy, odczuwamy, wyrażamy, współczujemy.. 

O czym mowa? Oczywiście o emocjach. Zdaje się, że mamy ich bez liku, pojawiają się niespodziewanie i równie niespodziewanie potrafią zniknąć. Wpływają na to, jak widzimy świat, ale też na to, jak nas widzą oraz rozumieją inni. A wszystko zależy od sposobu, w jaki je okazujemy. Dlatego tak bardzo cenimy kontakt bezpośredni, bo dzięki niemu możemy uniknąć potencjalnych nieporozumień.  

Co z komunikacją pisemną? Przecież towarzyszy nam od wieków i będzie towarzyszyć nadal, nawet jeśli w odmienionej formie! Zwłaszcza w czasach, kiedy nie musimy pisać kilkustronicowych listów, następnie czekać tygodniami, aż te zostaną przekazane do odbiorców. Dzisiaj nie musimy martwić się, że wiadomość nie dotrze na czas lub nie będzie aktualna, bo świat cyfrowy umożliwia szybkie i skuteczne dostarczanie wiadomości niemal na całym świecie. Z drugiej strony tempo i ilość wysyłanych treści powoduje, że trudniej jest wyrazić to, co zdaje się być kluczem do dobrej, pozytywnej komunikacji - emocje. I tu do gry wkracza emoji. 

Niepozorne początki emoji 

Ich obecność w tekście jest tak naturalna, że zupełnie nas dziś nie dziwi. Wręcz odwrotnie – bardziej zaskakuje ich brak. Historia emoji zaczęła się jednak bardzo niepozornie – od błędu drukarskiego dokonanego w gazecie New York Times w... 1862 roku (zobacz TUTAJ: )! Emoji musiało poczekać jeszcze niespełna 20 lat na intencjonalne użycie – w satyrycznym amerykańskim czasopiśmie "Puck" zostały załączone 4 emotikony, wyrażające radość, melancholię, obojętność i zadziwienie. Praca nosiła tytuł Typographical Art (zobacz TUTAJ). Jakkolwiek wówczas nie zyskały światowej popularnościto po przeszło 100 latach wróciły z impetem dzięki rozwijającemu się internetowi i nowym narzędziom komunikacyjnymi. A im krótsze stawały się wiadomości - w sms-ach czy popularnych komunikatorach - tym więcej emoji zaczęliśmy używać.  



Małe, a jak ważne 

Emotikonka to symboliczny wyraz emocji, wskazanie potrzeb, czasem forma komentarza lub sugestii.  Skrzywienie, zdziwienie, zamyślenie, głód, odraza... Warto widzieć, że emoji ma szerszy zakres niż emotikonaEmoji może odnosić się również do jedzenia, prostych elementów przyrody, znaków drogowych, zawodów. Uniwersalność i prostota używanych obrazków powodują, że mogą być zrozumiane przez każdego - niezależnie od wieku, ale często również kultury 


Jak korzystać z emotikon? 

Wspaniałe jest to, że nie ma zasad, które ograniczałyby użycie emoji, warto jednak pamiętać o kilku sprawach: 
  • Dodawajmy nawet pojedyncze emotikonki do wysyłanych wiadomości. Zakończenie zdania uśmieszkiem :-) nada jej ciepłego charakteru. 
  • Łączmy nawet kilka emoji w jednej wiadomości. To jeszcze bardziej ułatwi innym odczytanie naszych intencji, a nam pozwoli wyrazić więcej. 
  • Nawet wzbogacona o emotikony wiadomość nie zastąpi komunikatu słownego, tonu głosu, wyrazu twarzy. Nie ograniczajmy wyrażania emocji jedynie do emotikonek. Napiszmy, gdy się z czegoś cieszymy lub gdy nie jesteśmy w dobrym humorze. 
  • Nie każdy jest przyzwyczajony do dodawania emotikon do wiadomości. Nie każdy też ma potrzebę dzielenia się emocjami w taki sam sposób Ktoś nie dodał emotikony w wiadomości i nie jesteśmy pewni jego intencji? Spytajmy. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnej nadinterpretacji. 
Nadajmy emotikonom charakteru
Brakuje nam emotikony? Mamy ochotę wyrazić coś niezwykłego? Stwórzmy własnemoji i pokażmy uczniom, jak oni mogą tego dokonać. Zacznijmy od zabawy na kartce lub tablecie. Skorzystajmy też z darmowej aplikacji, pozwalającej na stworzenie spersonalizowanej ikonki.   

Autorka: Joanna Kluz

© Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog 2019. Obsługiwane przez usługę Blogger.