poniedziałek, 7 maja 2018

Z pamiętnika nauczyciela...


Czasami jest tak, że spotykasz na swojej drodze człowieka/ludzi, którzy zmieniają twoje życie. Dobra. Nie całe. Kawałek. Ale ten kawałek zmienia kolejny kawałek i tak jakoś... zmienia się jego duża część. Myślę sobie, że szczęśliwy ten, kto takiego spotkania doświadczył lub takiego spotkania doświadczy.  Wielkie rzeczy zaczynają się od tych małych, drobnych, wręcz błahych. Trzeba być czujnym i niezwykle uważnym, by TEGO CO WAŻNE, które  dopiero zaczyna się wykluwać, nie ominąć. Ale po kolei.


Kilka lat temu zapisałam szkołę do programu Mistrzów Kodowania. Potem w Centrum Nauki Kopernik uczestniczyłam w podsumowaniu kolejnej edycji programu. Brałam udział
w warsztatach jednego z trenerów. W trakcie prezentowałam efekty pracy swojej grupy warsztatowej. Chwilę potem podszedł do mnie ów trener porozmawiać. To tak w skrócie o początku. Bo okoliczności są tak naprawdę mało ważne.  Ważne jest  TO, co zadziało się potem. Potem dostałam duuuużooooo tego, co potrzebne jest do samorozwoju.  Dużo przestrzeni, dużo inspiracji, dużo wiary we mnie, tej wiary, która uczy, że nie ma rzeczy niemożliwych. To jest ten czas, kiedy zaczynam patrzeć bardziej refleksyjnie na siebie jako nauczyciela, na edukację w ogóle. Kiedy uczę się, nie...,nie uczę się…,  ja chłonę  mądrzejszych ode mnie. Kiedy zaczynam doskonalić swój warsztat pracy. W końcu, kiedy inni zaczynają mnie podglądać, inspirować się. Kiedy zaczynam wierzyć w siebie...



Moc, którą dostałam, przekazuję dalej. Chcę “wyciągnąć” z uczniów to, co w nich najlepsze, obdarzam ich zaufaniem, poważnie traktuję, szanuję.  Uczymy się współpracować. Wiemy, że popełnianie błędów  jest  fajne.  Wyciągamy wnioski z tego, co nam nie wyszło. Dajemy sobie czas na oswojenie się z różnymi tematami i przestrzeń, do samorealizacji. Wspieramy się.
Mam świetnych uczniów, współpracujących rodziców. Oznacza to, że mogę z nimi dużo zadziałać pozaszkolnie. Na każdą moją propozycję wyjścia ze schematu szkolnego reagują entuzjazmem. Działamy jak zgrany team.

Kiedyś usłyszałam o plecaku. Tym uczniowskim i tym nauczycielskim. Plecak - wszystko to, z czym do szkoły przychodzimy. Nasze doświadczenie, sprawdzone metody, gotowe rozwiązania, refleksja, wiedza, świadomość niewiedzy, nasze mocne strony i obszary do rozwoju.Plecak. Nie wyjmiesz z niego i nie podarujesz innym tego, czego tam nie ma. Doceniam to, że ktoś dał mi ten czas i tę przestrzeń, bym mogła pakować do swojego plecaka tak wiele doświadczeń. To mój skarb.

-Zejdź z piedestału - powiedziała mi trenerka podczas jednego ze szkoleń.
-Kurcze, o co jej chodzi? - pomyślałam wtedy.
Melduję, że już zeszłam. Na niższych piętrach lepiej widzi się to, co z wysokości często umyka...



Autorka: Agnieszka Chomicka-Bosy, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej nr 97 w Warszawie, trenerka Mistrzów Kodowania
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz